expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

wtorek, 3 czerwca 2014

Tarta na cieście francuskim, z wędzonym łososiem, mozzarellą i pomidorami


Najlepsza tarta jaką jadłam, inspirowana przepisem z książki Lidla "Pascal kontra Okrasa". <3

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 1 kulka mozzarelli
  • 300g pomidorów na gałązce
  • 150g wędzonego łososia w plasterkach
  • 4 jajka
  • 100ml jogurtu bałkańskiego
  • pęczek szczypiorku
  • kilka listków świeżej bazylii
  • pieprz czarny i sól morska świeżo mielone


Ciasto francuskie wykładamy w formie do tarty. 
Jeśli używamy formy metalowej, najlepiej wysmarować ją wcześniej masłem, w przypadku ceramicznych lub szklanych nie jest to wymagane.
Ciasto nakłuwamy dość gęsto widelcem.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Pomidory parzymy we wrzątku i obieramy ze skórki, po czym kroimy w malutką kostkę.
Na cieście wykładamy w kształcie "wachlarza" mozzarellę oraz wędzonego łososia.
W powstałe trójkąty wrzucamy część pomidorów, a całość zasypujemy szczypiorkiem oraz posiekanymi listkami bazylii.
Przyprawiamy tartę z wierzchu solą oraz pieprzem.

Jajka wbijamy do miski i mieszamy trzepaczką razem z jogurtem bałkańskim, aż będą jednolite.
Gotową masą jajeczną zalewamy tartę, a na wierzch dorzucamy resztę pomidorów i liści bazylii.
Z wierzchu doprawiamy jeszcze raz solą oraz pieprzem i szczypiorem.

Gotową tartę wstawiamy na środek nagrzanego piekarnika i zapiekamy do pół godziny, aż jajka się zetną.
Re-we-la-cja!







Wiosenna nalewka z kwiatów czarnego bzu (PYCHA!)


































Ah!
Zaraz po tej z płatków róży, moją ulubioną jest nalewka z kwiatów czarnego bzu.
Płatki i kwiatki w spirytusie to coś wprost niesamowitego...
Jeśli jesteście znudzeni owocowymi alkoholami, polecam nie przegapić okazji, bo bez kwitnie, zdaje się, tylko do lipca. ;)


  • 25 baldachów kwiatów czarnego bzu
  • 0,5l spirytusu rozcieńczonego do 50% (lub czysta wódka)
  • 0,5l wody
  • 350g cukru kryształu
  • 1 duża cytryna


Baldachy kwiatów bzu przepłukujemy na sicie pod bieżącą wodą i pozostawiamy, by z niej nieco obciekły.
Każdy z nich rozrywamy na kilka mniejszych oraz obcinamy ogonki i  przerzucamy je do dużego słoja.
Cukier umieszczamy w rondelku i zalewamy połową litra wody, po czym gotujemy na małym ogniu, aż cukier się rozpuści. Gotowy syrop pozostawiamy do ostygnięcia.
Cytrynę po wyparzeniu przez kilka minut we wrzątku kroimy na grubsze plastry i również umieszczamy w słoju, razem z kwiatami.
Wszystko to zalewamy syropem cukrowym i dobrze razem mieszamy.
Słój przykrywamy pieluchą tetrową bądź gazą i odstawiamy w ciepłe, ciemne miejsce na tydzień (płyn nie powinien zacząć fermentować). Należy pamiętać, by co dzień zamieszać zawartość słoika.
Po tygodniu do naczynia z kwiatami dolewamy spirytus bądź wódkę i również dobrze mieszamy.
Pozostawiamy je tak na około 24 godziny, a następnie przecedzamy przez gazę.
Do nalewki można dodać sok z połowy cytryny, jednak dla mnie idealna jest taka od razu po przefiltrowaniu.
Jak każda nalewka, by nabrać odpowiednich walorów smakowych, powinna "odstać swoje".
Za absolutnie minimum uważa się okres około sześciu miesięcy, ale u nas prawdopodobnie nie wytrzyma 3... tygodni. ;)




Domowy Wyrób

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Łosoś norweski w letniej marynacie, grillowany w papilotach z liści klonu



Różowo, letnio i przyjemnie, bo łosoś jest rybą wyjątkową.
Moja wersja, grillowana w papilotkach z liści klonu, to jeden z tych przepisów, który można dopisać do listy "gdyby zabrakło folii aluminiowej". Sprawdzają się one w tej wersji wyjątkowo dobrze, a ryba nabiera delikatnie ciekawego posmaku.

Dla 4 osób
  • 2 ok. 250-gramowe świeże filety z łososia norweskiego
  • 1,5 pęczka świeżej zielonej pietruszki
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • skórka otarta z dużej pomarańczy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 średni ząbek czosnku
  • 6 -7 łyżek oleju rzepakowego
  • 2 listki świeżej mięty
  • 1 łyżka świeżo mielonej soli morskiej
  • 1 łyżeczka świeżo mielonego kolorowego pieprzu
  • 8 małych (lub 4 duże) zielonych liści klonu
  • szczypta mielonego imbiru
  • 600g  młodej marchewki
  •  pół kostki masła
  •  1 łyżeczka cukru

 *Przed otarciem skórki cytrynowej i pomarańczowej, owoce najlepiej wyparzyć we wrzątku.

Filety kroimy w poprzek na połowy - powstają cztery porcje.
Pietruszkę i miętę bardzo drobno siekamy, po czym wrzucamy do miseczki.
Dosypujemy do nich otarte skórki z owoców, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku oraz sok z cytryny.
Wszystko zasypujemy świeżo zmieloną solą morską, pieprzem i imbirem, a na koniec zalewamy olejem rzepakowym.
Marynatę dobrze mieszamy, by składniki się połączyły.
Filety z każdej strony smarujemy równomiernie marynatą, po czym odstawiamy na pół godziny.

Liście klonu płuczemy pod bieżącą wodą, a następnie osuszamy.
Układamy na każdym kawałek ryby, a na niej zaś plasterek pomarańczy.
Liście zawijamy dość ścisło, zamykając je przy pomocy ogonka.
Rybę polecam przygotowywać na niewielkim ogniu, na patelni grillowej, nie aluminiowych tackach.
Dużo łatwiej będzie nam kontrolować temperaturę, a trudniej zaś przypalić liście. ;)
Najlepszy aromat uzyskamy korzystając z grilla z zamykaną pokrywą.
Ryba powinna być gotowa maksymalnie po upływie 20 minut.

Polecam, jako, że to danie iście letnie, popularne do ryby frytki z ziemniaków zastąpić karmelizowaną marchewką, którą również możemy przygotować na powietrzu, na grillowej patelni, w sposób następujący:
Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego.
Wrzucamy pokrojoną w kształt "frytek" obraną marchewkę i doprawiamy ją solą oraz pieprzem, a następnie zalewamy wodą.
Gdy woda zawrze, na patelnię dodajemy masło i łyżeczkę cukru.
Marchewkę grillujemy do momentu, aż woda odparuje, najlepiej na niezbyt wielkim żarze, by dokładnie zmiękła, a by nie było potrzeby ciągłego uzupełniania płynu.

Do tego surówka ze świeżego, zielonego ogórka i pomidorów przyprawionych sosem vinegret...
Niebo w gębie. ^_^









Grilluj z łososiem norweskim!

czwartek, 22 maja 2014

Kurczak ziołowy z olejem rzepakowym, zapiekany z ziemniakami i pomidorami



































Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego przyrządzając co dzień obiady dla rodziny nie muszę wybierać droższego produktu, który nie gwarantuje mi oczekiwanej satysfakcji i składu działającego pozytywnie na organizm.
Kwasy omega-3 są bardzo ważne dla rozwoju mózgu, tym samym winny znajdować się w codziennej diecie również małych dzieci.
Ponieważ mam synka, sama przygotowuję mu każdy posiłek, by mieć gwarancję, co do odpowiedniej ich zawartości, a w nich często gości również olej rzepakowy. :)


Przygotowane przeze mnie danie, i tym razem nie jest skomplikowane w wykonaniu, ponieważ drób to chyba najczęściej goszczące w ostatnich tygodniach mięso w naszym domu.
Po prostu po czasach udziwnień, wracam do domowych, tradycyjnych przepisów, z odrobiną nowatorskich rozwiązań, a kurczak nieodzownie kojarzy mi się z domem rodzinnym i obiadami mojej mamy. <3

Delikatny w smaku kurczak i wyraziste ziemniaki raz!

  • 2 nogi kurczaka
  • olej rzepakowy
  • 1 cebula
  • ok. 600g młodych ziemniaków
  • 2 nieduże pomidory
  • 2 łyżeczki suszonego rozmarynu
  • 2 łyżeczki białego pieprzu mielonego
  • 2 ząbki czosnku polskiego
  • 1 łyżeczka ciętej suszonej szałwii
  • 1 łyżeczka pieprzu cytrynowego
  • pół łyżeczki i szczypta mielonego imbiru
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki oregano
  • sól morska świeżo mielona
  • kilka gałązek świeżego koperku i natki pietruszki

Każdą nogę kurczaka rozdzielamy na połowę.
Z górnej części podudzi odcinamy kawałek skóry ze ścięgnami oraz chrząstkę.
W moździerzu na proszek rozdrabniamy suszony rozmaryn oraz szałwię.
Zioła przesypujemy do miseczki i dodajemy do nich posiekany lub starty na tareczce/przeciśnięty przez grubszą praskę czosnek oraz szczyptę suszonego imbiru.
Dosypujemy również biały pieprz oraz półtorej łyżeczki soli morskiej, po czym całość zalewamy olejem rzepakowym tak, by powstała niezbyt gęsta pasta.
Kurczaka umieszczamy w misce i przyprawiamy dokładnie marynatą, po czym odstawiamy go do lodówki na przynajmniej godzinę.

Po tym czasie, gdy mięso przejdzie przyprawami, na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego.
Układamy na nim mięso i na niedużym ogniu podsmażamy z każdej strony, aż będzie rumiane.
Gotowe przekładamy na naczynie do zapiekania.
Na tłuszczu, na którym podsmażaliśmy kurczaka, szklimy cebulę, po czym zasypujemy ją gałką muszkatołową, pieprzem cytrynowym oraz łyżeczką imbiru.
Cebulę z przyprawami dobrze ze sobą łączymy.
Obrane ziemniaki kroimy w niedużą kostkę i umieszczamy na patelni z aromatyczną cebulą.
Podsmażamy w małej temperaturze do uzyskania rumianego koloru warzyw.
Pomidory parzymy we wrzątku i obieramy ze skórki.
Kroimy je w niedużą kostkę i, gdy ziemniaki będą już dobrze podsmażone, również dorzucamy je do patelni, gdzie przyprawiamy je według uznania suszonym oregano.
Mieszamy całość tak, by składniki się połączyły, nie dopuszczamy jednak, by pomidory się rozpadły.

Mięso w naczyniu do zapiekania zasypujemy ziemniakami z cebulą i pomidorami.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i zapiekamy w nim mięso przez około 25 minut - pół godziny.

Po upieczeniu ziemniaki i mięso posypujemy posiekanym koperkiem i natką pietruszki.
Na talerzu układamy liście sałaty, na których kładziemy porcję mięsa, obok zaś usypujemy górkę z ziemniaków i pomidorów.

Dzięki użyciu marynaty z olejem rzepakowym, nie suchej, mamy gwarancję, że mięso będzie soczyste i nie nabierze nieprzyjemnego posmaku.

Smacznego!









.