expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

czwartek, 3 lipca 2014

AKCJA JESTEM BLOGEREM portalu zblogowani.pl

Kim jesteś? JESTEŚ BLOGEREM!

Bloger to ja.
A ja to Emilia - człowieczek, który nie chce startować w Hell's Kitchen...
Który nie próbuje zawojować kulinarnym światkiem i wynaleźć odtłuszczonej słoniny light...
Nie kolekcjonuje horrendalnych ilości kuchennych sprzętów, wydając na nie horrendalne kwoty...
Kocha swój blog za to, że nie musi spełniać żadnego z powyższych kryteriów, a i tak czuje się spełniona...
Jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem...
Stawia sobie ciągle nowe wyzwania, ale w granicach rozsądku!
To skromna osoba, jednak z pasją działająca w swojej dziedzinie.
Osoba kochająca dobre jedzenie, wpadająca od czasu do czasu w maniakalną chęć tworzenia i dzielenia się tym z każdym, z kim się tylko da...

Na co dzień jestem matką, żoną i kucharką.
Tutaj - jestem blogerem kulinarnym!

Bloger - to brzmi dumnie. :)

Studio >Mama i Gniewko< zaprasza na przygotowany specjalnie na tę okazję film!




Blogowanie:
- nie pyta o wiek, ukończone szkoły, doświadczenie, ilość dzieci i znajomości - tutaj dostaniesz się nie składając nawet CV! ;) Dodatkowo sam jesteś sobie szefem, więc kto wie, jakie czeka Cię wynagrodzenie!
- daje nam więcej możliwości, niż inne sposoby, by móc dzielić się swoją pracą
- uczy nas dystansu do siebie i świata, pokonywania przeciwności i podążania za pasją...
- łączenia zwykłej codzienności z podawaniem jej czytelnikom w takiej formie, jaką mamy chęć przedstawić; bloger może być więc niczym tabula rasa
- blogowanie to powód do kreatywnego działania, które nie pozostanie niezauważone
(w internecie działają miliony ludzi, więc i na ciebie na pewno ktoś natrafi! ;) )

I jak to się mówi - szlachcic na zagrodzie, równy wojewodzie, a wolnoć Tomku, w swoim domku.
Bloger może kochać swoich czytelników, bądź mieć ich w nosie.
Może pisać posty co dzień, albo raz na pół roku.
Może przywiązywać się do swojej internetowej działalności, bądź co chwila ją zawieszać.
Może startować w konkursach lub je krytykować.
A najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że wszystko "może".
Nic nie musi, a jednak chce.

Właściwie z każdym dniem, dzięki tej akcji, sama lepiej odkrywam, kim jako bloger jestem i wciąż odnajduję w mojej głowie związane z tym tematem inne ciekawostki.
I to kolejny fakt, który opisuje to kim jestem...
:)






zBLOGowani.pl

wtorek, 17 czerwca 2014

Nalewka na rozmarynie


































Długo zbierałam się, żeby wrzucić ten przepis.
Nie byłam do niego przekonana, ale tak to jest, jak ocenia się książkę po okładce. ;)
Odstała sobie miesiąc i już jest pyszna!
Cóż poradzić..., najpewniej następnego miesiąca już nie wytrwa.


  • 20g świeżych gałązek rozmarynu
  • 500ml spirytusu rozcieńczonego do 40% lub czysta wódka
  • połowa średniej cytryny
  • 250g cukru
  • 50g miodu pszczelego
  • 300ml wody


Rozmaryn przepłukujemy i jego gałązki rozdzielamy na nieco mniejsze.
Wrzucamy je do sporego słoja i zalewamy alkoholem.
Odstawiamy pod przykryciem w ciemne miejsce, na około 2 tygodnie.
Po tym czasie nalew przelewamy przez czystą, płócienną ściereczkę i odstawiamy na bok.
Z cukru, wody i miodu robimy syrop, który następnie pozostawiamy do wystygnięcia.
Łączymy go w słoju z rozmarynowym nalewem.
Cytrynę parzymy we wrzątku, po czym ocieramy z jej połowy skórkę oraz wyciskamy sok.
Tak startą skórkę, jak i sok wlewamy do słoja z nalewką.
Całość dobrze mieszamy i tak przygotowany alkohol odstawiamy na przynajmniej miesiąc w chłodne, ciemne miejsce.

Nalewka ma ciekawy, niecodzienny smak.
Jak ktoś dobrze ujął "lepiej się tym nie zważyć", ale lampeczka dla zdrowotności na pewno nie zaszkodzi. :)

piątek, 13 czerwca 2014

Proste roladki schabowe w sosie pomidorowym /pomidorowe inspiracje - mięso


Zgodzę się, że nie goszczą dziś u mnie składniki zbyt wyszukane.
Czy jednak, by danie było wyśmienite musi składać się z ingrediencji z kosmosu?
Czasami warto przeprosić stary (choć wiadomo, że chodzi o świeży.  ;) ), dobry schab i z nim wykombinować coś magicznie prostego, rozpływającego się w ustach.
Często jeden składnik potrafi zawojować smakiem prostej potrawy.
Tutaj, robi to niezastąpiony koncentrat pomidorowy pudliszki i... "tajemnicza" przyprawa... :)


  • 0,5kg świeżego schabu wieprzowego
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku polskiego
  • 50g koncentratu pomidorowego pudliszki
  • 100g żółtego sera
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka rozdrobnionego kuminu rzymskiego
  • 2 pełne kubki bulionu drobiowo-warzywnego (może być z kostki/esencji)
  • kilka plasterków chudego boczku
  • pęczek pietruszki
  • 2 łyżki masła
  • olej rzepakowy
  • sól morska, świeżo mielony pieprz kolorowy


Schab przepłukujemy pod bieżącą wodą i osuszamy.
Kroimy go na kilka plastrów grubości około 1,5 centymetra.
Plastry mięsa rozbijamy tłuczkiem, uważając by ich nie porwać.
Każdy z przygotowanych kotletów oprószamy z obu stron solą oraz pieprzem i odstawiamy do lodówki na przynajmniej godzinę.
Po tym czasie mięso wyjmujemy z lodówki i pozwalamy mu nabrać temperatury pokojowej.
Tworzymy roladki.
Na plasterku mięsa układamy plasterek sera ulubionej grubości oraz boczek.
Całość zawijamy ścisło i odkładamy na bok, zwinięciem do dołu.
Postępujmy tak ze wszystkimi plastrami.
Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju rzepakowego i podsmażamy na nim lekko roladki z każdej strony.
Gotowe przekładamy do naczynia do zapiekania.
Gdy mięso czeka w naczyniu, przygotowujemy prosty i pyszny sos i nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki masła z łyżką oleju rzepakowego.
W średniej temperaturze, na patelni podsmażamy pokrojoną w półksiężyce cebulę.
Gdy zmięknie, dorzucamy do niej koncentrat pomidorowy i bardzo dokładni mieszamy.
Kilka chwil podsmażamy wszystko razem.
Do cebuli i koncentratu dolewamy ciepły bulion, przeciśnięty przez praskę czosnek i wszystko razem doprowadzamy do wrzenia.
Na niewielkim ogniu, mieszamy sos, do uzyskania jednolitej konsystencji.
Przyprawiamy go mielonym lub rozdrobnionym w moździerzu kuminem, pieprzem oraz ziołami, ewentualnie odrobiną soli, jeśli wywar nie był słony dostatecznie.
Sos powinien wyjść dość zawiesisty, ale nie gęsty.
Gotowym sosem zalewamy roladki czekające w naczyniu, a na wierzchu układamy kilka plasterków żółtego sera.

Danie wstawiamy do nagrzanego piekarnika i zapiekamy około 40 minut.
Po tym czasie, gotowe roladki posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy gorące. :)
U nas pałaszowane były z ugotowanym kalafiorem z zasmażką z tartej bułki, ale polecam do nich również kluski śląskie.

Smacznego!






Pudliszki - Pomidorowe inspiracje

czwartek, 12 czerwca 2014

Zupa cytrynowa z kurczakiem
















Przekonałam się, że nie smakuje każdemu.
Mamy więc do czynienia z czymś wyjątkowo dziwacznym, jak na mój tradycyjny gust kuchenny.
Tak, czy inaczej, jest to najlepsza potrawa na upały. :)


  • 1 średnia pierś kurczaka
  • 2 średnie cebule lub 4 dymki
  • 1 cytryna
  • 1 średnia pietruszka
  • 1 duża marchew
  • 1 mały korzeń selera
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • sól, pieprz
  • kilka kostek rosołowych
  • olej rzepakowy




Mięso i myjemy i osuszamy, po czym kroimy w niedużą kostkę.
Zasypujemy je równomiernie solą oraz świeżo mielonym czarnym pieprzem.
Pokrojone i przyprawione cząstki kurczaka można odstawić na godzinę do lodówki.
Po tym czasie wrzucamy je na lekko rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju i przez kilka minut podsmażamy.
Marchew, pietruszkę oraz korzeń selera kroimy w słupki, natkę siekamy, cebulę kroimy w piórka.

Cytrynę parzymy we wrzątku, a następnie ścieramy z niej cienko skórkę na drobniutkiej tarce.
Do smażącego się mięsa dorzucamy pokrojoną włoszczyznę, natkę oraz skórkę cytrynową i przez moment dusimy.

Dorzucamy cebulę i wszystko razem dusimy do miękkości.
Po około 10 minutach duszenia, zawartość patelni przerzucamy do garnka i zalewamy dość obficie wodą (zupa nie powinna być zbyt gęsta), po czym całość doprowadzamy do wrzenia.
Do garnka z wrzącą zupą dorzucamy kostki rosołowe i co jakiś czas mieszając podgotowujemy, aż mięso będzie całkowici miękkie, jednak nie rozpadające się.
Cytrynę "wałkujemy" chwilę na stole, by dokładniej wycisnąć sok.
Robimy to w wyciskarce, bądź ręcznie do miseczki, by zanim wlejemy sok do zupy wybrać dokładnie pestki.
Osobiście uwielbiam kwaśne rarytasy i zawsze daję całość soku.
Jeśli jednak nie jesteśmy wielkimi smakoszami kwasoty, na początek lepiej dać najwyżej połowę.
Ci, którzy uważają zabielane zupy, mogą kapnąć łyżeczkę kwaśnej, czy też słodkiej śmietanki..
Zupę podajemy z ugotowanym oddzielnie makaronem spaghetti lub ryżowym, posypaną  natką pietruszki, bądź otartą skórką cytryny.

Jak mówiłam, jest to dość wyjątkowy wynalazek, nie polecam więc go, jako dania na rodzinny obiad...
Zawsze lepiej wcześniej upewnić się, czy goście są przygotowani na coś udziwnionego.

Dla mnie jest to jednak pewnego rodzaju odskocznia, od typowego domowego jedzenia.
Jest lekka, nienachalna, choć również sycąca, a na pewno orzeźwiająca.

Toteż.. smacznego. ;]
.