expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Mrożony sernik z curdem limonkowym "Caipiroska"





Sernik w służbie jej królewskiej mości. ;)
Inspirowany też drinkiem caipiroska i ostatnimi upałami...


  • 250g serka mascarpone
  • 330ml śmietanki 36%
  • 4 jajka
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 5 łyżek wódki (najlepiej mięta z limonką)
  • 100g cukru trzcinowego


na curd limonkowy:
  • 3 jajka
  • 2 łyżki masła
  • sok z 3 limonek
  • skórka otarta z 1 limonki
  • pół szklanki cukru trzcinowego



Ze względu na zawartość alkoholu, deser przeznaczony jest tylko dla dorosłych.

Na początek w garnuszku rozgrzewamy masło na curd.
Gdy będzie już płynne, wbijamy do niego jajka i szybkimi ruchami dokładnie mieszamy trzepaczką.
Szybko dorzucamy do niego otartą skórkę, sok z limonek i cukier i wszystko razem mieszamy na niedużym ogniu, do uzyskania gładkiej, gęstej masy.
Gotowy krem odstawiamy do wystygnięcia.

Z jajek na sernik oddzielamy białka i żółtka.
Żółtka ubijamy mikserem z cukrem trzcinowym do białości i zgęstnienia.
Następnie dokładamy do nich serek mascarpone, wódkę i sok z limonki i delikatnie łączymy wszystko na niskich obrotach.
Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy do sztywności i dokładamy do jajek i serka.
Ponownie wszystko łączymy delikatnie przy pomocy miksera.
Białka ubijamy również na sztywno ze szczyptą soli i dorzucamy do nich pozostałą masę z serka, śmietanki i żółtek. Łączymy mikserem na niskich obrotach.
W ceramicznej tortownicy o wielkości 24 centymetrów wykładamy na dnie krem limonkowo-jajeczny zwany curdem i wygładzamy.
Na brzegach tortownicy układamy połówki plasterków limonek, zamoczone wcześniej w cukrze trzcinowym.
Wylewamy na krem i limonki całą masę sernikową.
Wygładzamy jego powierzchnię i posypujemy wierz delikatną warstwą cukru.
Gotowy sernik wstawiamy do lodówki na ok. 5 godzin.
Mój stał 8 i był dobrze zmrożony, a mimo wszystko nie był twardy jak skała.
Idealne rozwiązanie na 30 stopniowe upały...



poniedziałek, 20 października 2014

Tort Szwarcwaldzki





























Jeśli chcecie pomóc mi wygrać świetną nagrodę od Media Markt zapraszam na stronę konkursową CapoNation http://www.cuponation.pl/urodziny-cuponation-konkurs gdzie za pośrednictwem logowania do facebooka można zagłosować na mój przepis.
:) Konkurs trwa tylko do 13 października!

Przepis na ten tort inspirowany był tym znalezionym na blogu Moje Wypieki,
zrobiłam go jednak, jak to bywa nieco inaczej, tak więc tutaj zamieszczam przepis na moją wersję. :)
Żałuję, że u nas nie ma możliwości kupna śmietany 50%... dekoracja na pewno byłaby dużo łatwiejsza.
9 października skończyłam razem z nim 26 lat, goście się zajadali, a ja choć cukiernik ze mnie wyjątkowo marny, byłam bardzo zadowolona z efektu.
Smak jest naprawdę niepowtarzalny. Polecam!

na 3 blaty ciasta:
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady 75% kakao lub więcej
  • 150g miękkiego masła
  • 150g cukru pudru
  • 7 jajek (M) 
  • 150g mąki, najlepiej tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
na masę wiśniową i syrop:

  • 1kg mrożonych wiśni
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 100 ml mocnej wiśniówki (wódki lub nalewki)
  • pół szklanki cukru pudru

do ozdobienia tortu:
  • 1l śmietany kremówki 30% (choć 36% będzie lepsza)
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 4 śmietan-fixy
  • 10 sztuk wiśni 
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady


Zanim przystąpimy do robienia ciasta, zajmujemy się mrożonymi wiśniami.
Wyjmujemy je z opakowania do miseczki i zasypujemy połową szklanki cukru pudru oraz zalewamy 50 mililitrami nalewki wiśniowej.
Owoce pozostawiamy do momentu, aż się rozmrożą i puszczą dużą ilość soku.
Można je co jakiś czas przemieszać.

Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej, najlepiej w misce, w której będziemy przygotowywali całe ciasto.
Z jajek oddzielamy żółtka, a białka pozostawiamy w oddzielnej misce.
Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia.
Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni, tortownicę o średnicy 24cm wykładamy papierem do pieczenia.

Do rozpuszczonej, jeszcze delikatnie ciepłej czekolady, wkładamy miękkie masło i miksujemy razem do uzyskania gładkiej konsystencji.
Do masy czekoladowej wlewamy żółtka, a w trakcie dalszego miksowania dodajemy także cukier puder.
Mąkę przesianą z proszkiem dodajemy do masy porcjami, delikatnie miksując na niskich obrotach.
Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli i wprowadzamy do masy czekoladowej uważając, by zachowała puszystość.
1/3 masy wylewamy do tortownicy i pieczemy około 15 minut (zależy od piekarnika).
Spody są dość ciężkie i nie przypominają biszkoptu, a raczej brownie, co idealnie komponuje się z masą wiśniową.
Gdy ciasto będzie gotowe, odstawiamy je na kratce do wystudzenia.

Z wiśni, które powinny już rozmarznąć odsączamy na durszlaku sok (nie wylewać!).
Powinien być mocno słodki i dość gęsty, można więc rozrobić go ze szklanką wody i jeśli brakuje mu mocy, doprawić na przykład czystą wódką.
Syropu powinno być przynajmniej 350ml. Będziemy używać go do masy wiśniowej i nasączenia ciasta.

W garnuszku umieszczamy rozmrożone wiśnie, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, około 200ml wspomnianego wyżej wiśniowego syropu oraz cukier z prawdziwą wanilią i pozostałą część nalewki wiśniowej.
Wszystko razem bardzo dokładnie mieszamy i na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia.
Masa powinna mieć konsystencję kisielu.
Gdy będzie gotowa, pozostawiamy ją do wystudzenia.

Przestudzone blaty ciasta nasączamy pozostałym syropem wiśniowym.
Gdy będą gotowe, przystępujemy do przekładania tortu.
Na pierwszym z nich układamy połowę masy wiśniowej, a następnie 1/3 części ubitej ze śmietan-fixami i cukrem pudrem na sztywno śmietany kremówki.
Na wierzch układamy drugi nasączony blat i delikatnie dociskamy.
Na nim zaś układamy równomiernie drugą połowę masy wiśniowej i połowę pozostałej ilości śmietany.
Tort zamykamy ostatnim nasączonym blatem i dekorujemy pozostałą śmietaną, startą na tarce czekoladą oraz wiśniami.

Tort najlepiej wykonać dzień przed konsumpcją i odstawić na ten czas do lodówki, by śmietana dobrze stężała i nie rozpadał się przy krojeniu.
Osobiście preferuję tego typu ciasta urodzinowe, nie te z psującą smak masą cukrową na wierzchu, ale kto co woli. :)

Smacznego!


A Ty w jaki dzień świętuJESZ?

niedziela, 8 grudnia 2013

Sześć makowców Babci Anielki


































Najlepsze, mięciutkie i słodkie - świąteczne makowce.
Nigdy nie jadłam lepszych i choć co roku udaję, że nie lubię tego ciasta, sama zjadam przynajmniej połowę rulonika.
Choć babcia robi je bez rodzynek, ja pokusiłam się (na prośbę męża) o dodanie ich do farszu.
Tak więc bożonarodzeniowy makowiec, na bogatości (bo chyba odrobinę przesadziłam z ilością farszu, ale co tam).
Właściwie sześć makowców.
<3

Przepis na 6 sporych makowców.

Ciasto:
  • 1kg mąki pszennej wrocławskiej
  • 250g masła
  • 5 jajek (L)
  • 200g cukru
  • 800ml kwaśnej śmietany 18%
  • 70g świeżych drożdży
  • łyżeczka soli
  • ew. kilka łyżek mleka
  • +1 jajko do smarowania


Farsz:
  • 700 - 800g niebieskiego maku
  • 300g cukru
  • olejek lub cukier migdałowy
  • 150g masła
  • 2 łyżki miodu
  • 1 całe jajko
  • 3 białka
  • ew. rodzynki, orzechy, według upodobania


            1.  (na dzień przed pieczeniem)

Mak zalewamy wodą tak, by został przykryty z nadwyżką i pozostawiamy na noc do namoczenia.

Kwaśną śmietanę (jeśli świeżo wyjęta z lodówki) podgrzewamy lekko w kąpieli wodnej do temperatury pokojowej.
Drożdże ucieramy z łyżką cukru, po czym łączymy ze śmietaną i odstawiamy na ok. pół godziny.
Masło rozpuszczamy w rondelku i pozostawiamy do ostygnięcia.
W tym czasie jajka ucieramy z resztą cukru.
W trakcie ucierania dodajemy na przemian przesianą mąkę oraz ostudzone masło i sól.
Następnie masę tę dobrze łączymy ze śmietanowo-drożdżowym zaczynem.
Całość dobrze zagniatamy, aż przestanie kleić się do rąk.
Jeśli jest zbyt twarde, posiłkujemy się dodaniem kilku łyżek letniego mleka.
Porządnie wyrobione ciasto przekładamy do glinianej miski i przykrywamy ją dość szczelnie folią spożywczą.
Naczynie z ciastem odstawiamy na noc do lodówki.

          2. (następnego dnia)

Mak przekładamy na czystą, lnianą ściereczkę i dobrze odciskamy.
Do maszynki do mielenia zakładamy drobne sitko ("do maku") i przepuszczamy przez nie mak przynajmniej dwa razy.
Ponieważ w swej magicznej kuchni takowego sitka nie posiadam ( i ręczną maszynkę, która ma ze 40 lat ;)), przemieliłam wszystko przez nieco grubsze, ale razy pięć... też działa. ;)
Przy ostatniej turze mielenia, do maszynki na przemian wkładamy mak i po trosze cukru, aż do jego wyczerpania.
Przekładamy wszystko do wysokiej miski i dodajemy jajko oraz miód i ewentualne bakalie (rodzynki należy namoczyć przynajmniej godzinę, u mnie były moczone w czerwonym, wytrawnym winie) oraz odrobinę olejku migdałowego lub łyżeczkę takowego cukru.
Białka ubijamy na sztywno i również łączymy z masą makową.
Na koniec dodajemy roztopione, wystudzone masło i wszystko razem bardzo dokładnie mieszamy.

Ciasto, które odpoczywało w nocy w lodówce, wyjmujemy na blat i dzielimy na 6 równych (lub chociaż w miarę równych ;)) części.
Każdą z nich wałkujemy na stolnicy w prostokąt o grubości około 5 milimetrów.
Smarujemy go wewnątrz roztrzepanym jajkiem i równomiernie, acz nie nazbyt grubo, nakładamy farsz.
Z każdej strony powinno pozostać po przynajmniej centymetrze czystego ciasta, bez farszu.
Wygładzamy makową powierzchnię i zawijamy ciasto w ciasny rulonik.
(można, ale nie trzeba zawinąć kawałek ciasta do wewnątrz, by końcówki były ślicznymi "piętkami").
Zawinięte ciasto układamy na papierze do pieczenia.
Jeśli ktoś lubi, by się świeciło, można posmarować wierzchy żółtkiem rozmąconym z łyżką mleka.
Ja jednak, jeśli planuję polać je lukrem, tego nie robię.
Zawijamy cały rulonik luźno w papier tak, by miało miejsce na rośnięcie i nie zawijamy końcówek pod spód (zdjęcie może wprowadzać w błąd, zrobiłam to odruchowo :/)
Odstawiamy ciasto na około pół godziny do ponownego podrośnięcia.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Makowce układamy w nieznacznych, ale jednak odległościach od siebie i pieczemy około 45- 50 minut.
Studzimy na kratce i dzielimy się przysmakami z rodziną. :)




Wigilia 2013

.