expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

wtorek, 29 września 2015

Ocet jabłkowy

Mój ocet po roku leżakowania

Ocet jabłkowy jest o wiele droższy od spirytusowego, ale także sporo smaczniejszy.
Stosuje się go w czasie diet odchudzających, a przede wszystkim - dla zdrowia.
Dlaczego? Ponieważ między innymi ma on właściwości detoksykacyjne, pomaga więc odtruwać nasz organizm.
Robi się go niezwykle łatwo, a w sezonie jabłkowym, aż grzech by się za niego nie zabrać. ;)
W moim przepisie polecam użycie obierzyn jabłkowych i ogryzków, ponieważ był to akurat efekt uboczny mojej produkcji kwasu jabłkowego z Podlasia.
Do posłodzenia mikstury zdecydowanie polecam miód pszczeli, najlepiej lipowy.
Mój po roku leżakowania smakuje niemal jak ocet balsamiczny z wyższej półki i bardzo żałuję, że w tym roku wstawiłam go o wiele mniej...
;)

  • 1kg obierek i ogryzków z jabłek (najlepiej winnych, jak antonówki, o wiele gorzej sprawdzają się odmiany z "gąbczastym" miąższem)
  • 1l wody
  • 4 łyżeczki miodu naturalnego lipowego (jeśli jabłka są bardzo kwaśne, można dać łyżeczkę więcej)



Obierki  i ogryzki umieszczamy w wysokim, najlepiej 4 litrowym słoju.
(trzeba zostawić trochę miejsca na uniesienie się jabłek podczas fermentowania)
Wodę zagotowujemy z miodem i pozostawiamy do ostudzenia.
Wystudzoną, osłodzoną wodę wlewamy do słoja z resztkami jabłek, mieszamy drewnianą łyżką.
Słoik przykrywamy gazą/pieluchą tetrową i zabezpieczamy gumką recepturką.
Odstawiamy w ciemne miejsce na 4 tygodnie.
Kilka pierwszych dni pojawiać się będzie nalot i piana.
To dobra oznaka, dopóki nie ma śladów pleśni. 
Właśnie aby jej zapobiec, należy nasz przyszły ocet mieszać i to najlepiej codziennie (unikać kontaktu z metalem, wszystko mieszamy drewnianą łyżką!).
Po 4 tygodniach fermentacja powinna ustać.
Wtedy przecedzamy przez gazę i zlewamy miksturę octową do butelek.
Ja zawsze przelewam do 4 malutkich, po 200ml (takich po wódce), wtedy zużywam je szybko i mam pewność, że otwarty ocet nie straci swoich walorów zanim go zużyję.
Jeśli chodzi o warunki przechowywania, to nie potrzeba trzymać go w lodówce, ponieważ ocet, jak wiadomo sam w sobie jest konserwantem. Należy jednak trzymać go z dala od bezpośredniego źródła światła.
I cóż, ocet jak wino - im starszy - tym lepszy, co widać po kolorze i klarowności rocznego specyfiku.
Tak więc póki nie otworzymy kolejnych butelek od razu po zlaniu - warto dać mu nieco odpocząć. ;)



Piąty dzień fermentacji

1 komentarz:

  1. Nigdy sama octu nie robiłam, może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

.