expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2013

Likier bazyliowo-limonkowy



































Nie jest to przepis na taki likier bazyliowy, jaki spotykany jest w internecie, ponieważ nie użyłam skórki cytryny, a limonki, stąd też podpis "a'la controrivoluzione". ;)
Uważam to posunięcie (dość przypadkowe) za bardzo dobry wybór.
Limonka jest wyczuwalna, ale nie nachalna, a całość smakuje wybornie. Ot, nieco awangardy wprowadzone w tradycyjny trunek. ;)



50 sztuk świeżych listków bazylii
skrórka skrojona z małej limonki
300ml spirytusu 50%
300g cukru
300ml wody źródlanej


Listki bazylii płuczemy na sitku, po czym wrzucamy do litrowego słoika.
Limonkę sparzamy wrzątkiem, okrajamy z niej skórkę.
Tę dokładnie pozbawiamy albedo (białej gąbczastej części), do czego najlepiej użyć tarki o małych oczkach, po czym również wrzucamy ją do słoika.
Zalewamy wszystko alkoholem i odstawiamy w ciemne, ciepłe miejsce na tydzień.
Po upływie tego czasu z cukru i wody tworzymy syrop, studzimy go do temperatury pokojowej i łączymy z nalewem bazyliowo-limonkowym.
Napój jest gotowy do kosztowania, choć gdy się przegryzie nieco dłużej, jest jeszcze smaczniejszy.
Najlepszy podawany zimny, jak lód.
:)

Nalewki i wina domowe

sobota, 16 listopada 2013

Warmiński Łowczy, czyli nalewka ziołowa





Przepis na tę nalewkę przyszedł do mnie sam.
Nawet nie wiedziałam kiedy, a ustanowiłam proporcje i wstawiłam pyszny nalew.
Zdaję sobie jednak sprawę, że prawdopodobnie mnie, jak i nikomu innemu  nigdy nie uda się odtworzyć receptury tego fantastycznego trunku, jakim jest Jagermeister, toteż proszę o potraktowanie tytułu wpisu z przymrużeniem oka. :)


  • 0,5l spirytusu 50%
  • 250ml przegotowanej wody
  • 220g cukru
  • po łyżeczce rozdrobnionych w moździerzu - kminku, suszonego rozmarynu i majeranku, tymianku, mięty, jałowca, rumianku
  • łyżeczka zmieszanych razem, zmiażdżonych na proszek- cynamonu, kardamonu, goździków i czarnego pieprzu
  • po pół łyżeczki - suszonej bazylii, estragonu, suszonego piołunu, pietruszki i imbiru (również roztartych)
  • zmiażdżona gałązka suszonej lawendy
  • skórka skrojona z połowy cytryny



Jeśli chodzi o mieszaninę kardamonu, goździków i pieprzu oraz cynamonu, ja najpierw przygotowuję większą jej ilość, miażdżąc przyprawy w proporcjach - 10g goździków, 2 nieduże kory cynamonu, 5g ziarenek czarnego pieprzu oraz 2g kardamonu (ziarenek wyciągniętych ze środka łupinek)
Mam to szczęście, że posiadam ogrodowy, wysuszony majeranek, który jest wyjątkowo aromatyczny, to samo zresztą z miętą, piołunem oraz bazylią i tymiankiem. A ma to ogromny wpływ na walory smakowe nalewki.

Wszystkie zioła oraz skórkę cytryny umieszczamy w szklanym naczyniu, po czym zalewamy je spirytusem.
Potrząsamy naczyniem, by składniki się przemieszały i pozostawiamy miksturę na godzinę.
Cukier rozpuszczamy w 250ml wody.
Nalew przelewamy przez bibułę filtracyjną lub gazę wyłożoną watą kosmetyczną, by nie pozostały w niej żadne ziołowe farfocle, po czym łączymy go z syropem cukrowym.
Miksturę dokładnie mieszamy, przelewamy do butelek i żegnamy się z nią na minimum pół  roku, przy czym tak naprawdę powinna odpoczywać i naciągać przez 1,5 roku.
Powinna stać w ciemnym, chłodnym miejscu, najlepiej oczywiście w butelce z ciemnego szkła.
Jest przepyszna...

wtorek, 12 listopada 2013

Nalewka warzywno-cytrynowa na zbicie cholesterolu

































Tym razem produkt wytworzony typowo "dla zdrowotności", choć, wbrew temu, co można o niej myśleć, nie jest wcale zła w smaku.
Powiedziałabym nawet, że mnie osobiście bardzo smakuje!
I gdyby nie fakt, że po zbyt dużej ilości, wątrobie zrobiłoby się bardziej słabo, niż po innych trunkach, pewnie szybko by zniknęła. ;)

(potrzebna będzie sokowirówka, składniki na ok. 700ml trunku)
180ml soku z cebuli (potrzeba około 4 sporych sztuk)
180ml soku z selera (2 duże warzywa)
180ml soku z cytryny (2 duże)
180ml spirytusu 60% lub czystej wódki

Wszystkie płyny razem dobrze mieszamy i odstawiamy w ciemne, zimne miejsce na około tydzień.
Gdy się przegryzie, pijemy 3 razy dziennie po łyżce stołowej i obserwujemy, jak cholesterol znika. ;)
Nawet, jeśli przepis ten brzmi nieco ekscentrycznie i nieprawdopodobnie, polecam go z czystym sumieniem, ponieważ jest to specyfik sprawdzony i bardzo doceniany przez moją babcię.
Stąd też wiem, że naprawdę działa. :)

Nalewka miodowo-imbirowa

































Prawdziwie jesienna, rozgrzewająca nalewka na poprawę humoru.
Jest prosta, jak drut, a jak żadna inna delikatnie i sympatycznie szczypie w język.
Miód i kilka innych dodatków sprawiają, ze to idealny trunek na odgonienie wszelkiego rodzaju choróbsk imających się nas w deszczową porę.
Polecam wszystkim, póki zbiory świeżego imbiru jeszcze są dostępne w sklepach. :)


  • 100g świeżego imbiru
  • 250g miodu, najlepiej lipowego
  • 500ml spirytusu 60% (lub mocniejszy)
  • 2 gwiazdki anyżu
  • kawałek kory cynamonu
  • skórka skrojona z połowy cytryny


Imbir obieramy i kroimy w niezbyt cienkie krążki (100g powinno być go już po obraniu).
Miód przelewamy do rondelka, wrzucamy do niego pokrojony imbir i całość na najmniejszym z możliwych palników, w minimalnej temperaturze podgrzewamy przez kilka minut.
Należy uważać, by mikstura nie zawrzała i nie zaczęły zbierać się szumowiny.
Najlepiej cały czas jej pilnować i mieszać.
Kiedy przestygnie, przelewamy ją do słoika i zalewamy spirytusem.
Dorzucamy cynamon, anyż oraz skórkę cytrynową pozbawioną albedo (ja ścieram je na tarce do ziemniaków, idzie szybko i dokładnie).
Przygotowany nalew odstawiamy na tydzień w ciemne miejsce.
Co jakiś czas warto wstrząsnąć słojem.
Po tym czasie naszą miksturę filtrujemy i odstawiamy w to samo miejsce, by cierpliwie odpoczywała około pół roku.

piątek, 8 listopada 2013

Domowy cydr z polskich antonówek




Cydr, jabłecznik, kwas jabłkowy.
Niskoalkoholowy, gazowany napój, powstały z naturalnej fermentacji owocowej.
Przywędrował najpewniej od Celtów, jednak w Polsce jest to trunek wciąż chyba niezbyt popularny.
Mętny, przejrzysty, słodki, czy wytrawny - tworzyć można kilka wariantów, a każdy jest świetny na swój sposób.
Niewielka zawartość alkoholu pozwala na spokojne picie go w dużych ilościach, bez strachu o ból głowy. ;) Bardzo ciekawa alternatywa dla ludzi nie przepadających za piwem.


W Polsce sprzedaż cydru jest raczej nieopłacalna ze względu na wysokie opodatkowanie.
Dlatego serdecznie zachęcam do wypróbowania mojego przepisu na ten świetny napitek i cieszenia się jego smakiem w domowym zaciszu.
Wychodzi naprawdę rewelacyjny! :)




  • 2,5kg winnych jabłek (najlepiej właśnie antonówek)
  • 2,5l źródlanej wody (nie z kranu)
  • 30g świeżego imbiru (należy unikać suszonego, jest bez smaku)
  • połowa sporej cytryny
  • 300g cukru (jeśli chcemy uzyskać napój o średniej słodkości)



1. Jabłka dokładnie myjemy.
Kroimy je na ósemki i razem ze skórką i gniazdami nasiennymi, za to bez ogonków, przepuszczamy przez maszynkę do mielenia mięsa.
Taką miazgę umieszczamy w dużym słoiku.
Jabłka nie powinny zajmować w naczyniu więcej, niż połowę litrażu, ze względu na to, że w trakcie fermentacji masa "rośnie" i w pewnym momencie może się okazać, że chce uciec. ;)
Mus jabłkowy zalewamy 600ml wody i dobrze mieszamy.
Odstawiamy przykryty ściereczką lub gazą na tydzień.
Przez ten czas, przynajmniej raz dziennie należy mus dobrze przemieszać.

2. Po upłynięciu rzeczonego tygodnia zlewamy powstały płyn, a jabłka odciskamy i wyrzucamy.
Sporządzony moszcz łączymy z cukrem i mieszamy do jego rozpuszczenia, po czym wlewamy go z powrotem do dużego słoika.
W zależności od tego, ile soku udało nam się odcisnąć, tyle wody uzupełniamy, by uzyskać 2,5 litra całości.
Imbir ścieramy na drobnej tarce. To samo robimy ze skórką cytrynową i wrzucamy do wody z moszczem.
Z połowy cytryny wyciskamy sok i również wlewamy do słoika.
Wszystko dobrze mieszamy i zamykamy, jednak niezbyt szczelnie pokrywką.
Odstawiamy na 24 godziny do ponownego przefermentowania.

3. Po tym czasie płyn filtrujemy przez gazę wyłożona watą lub bibułę filtracyjną i przelewamy do szczelnych butelek.
Odstawiamy w ciemne miejsce na przynajmniej tydzień.

Po tym czasie napój nadaje się do picia, jednak oczywiście, im dłużej postoi, tym będzie lepszy.  ;)
Przy czym należy uważać, by się nie zepsuł.
Najbezpieczniejszy i odpowiedni czas, to miesiąc.
Jest to napój dość mocno gazowany i wbrew pozorom nie traci zawartości gazu zbyt szybko.
Dla mnie bomba.
I a propos... polecam nie zalewać butelek do pełna, ponieważ mogą wybuchać.
.