expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

wtorek, 8 września 2015

Domowe kopytka




Do domowych bitek, najlepsze są domowe kopytka z przepisu babci. <3

  • 500g ugotowanych ziemniaków 
  • 1 jajko
  • ok. 300g pszennej mąki (tyle ile się wgniecie)
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • odrobina soli


Ziemniaki (ostudzone) dobrze ugniatamy/przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce.
Dodajemy do nich 1 jajko i mieszając dosypujemy mąkę.
Ugniatamy delikatnie rękoma.
Powinno to trwać jak najkrócej, by masa nie zaczęła się coraz bardziej kleić i rozpadać.
Ziemniaki powinny tylko połączyć się z mąką i stworzyć masę o dość zwartej, ale nie twardej konsystencji.
Powstałe ciasto dzielimy na kilka części.
Z każdej części tworzymy rulonik i kroimy go w kopytka (na ukos).
Kopytka układamy na blacie wysypanym mąką i delikatnie oprószamy je po wierzchu.
W garnku gotujemy dużą ilość osolonej wody.
Gdy zawrze, wrzucamy kopytka i zmniejszamy płomień.
Gotujemy do momentu wypłynięcia klusków na powierzchnię i wyjmujemy je łyżką cedzakową.
Smacznego. :)



Bitki wieprzowe w sosie (jak u mamy!)


Bez bicia przyznam się, że w pewnym momencie swojego życia przestałam gotować tego typu sosy, bo w domu zwyczajnie mi obrzydły.
Jednak, jak to bywa zwykle...
Po pewnym czasie, rzadko bywając w domu rodzinnym po prostu zaczęło brakować mi tradycyjnego jedzenia.
Zatęskniłam za znienawidzonymi tłuczonymi ziemniakami  i gęstym szarym sosem.
Bitki nie są niestety potrawą typu "fajnie, prosto, szybko i łatwo".
Ze wszystkich tych elementów zgadza się tylko "łatwo".
Właściwie to nawet bardzo łatwo... jeśli zapomnimy na chwilę, że lubimy gotować.
W przypadku tego dania sprawdza się wyłącznie jedna zasada - im mniej, tym lepiej.
Żadnych udziwnień, żadnych przypraw z górnej półki.
Sól, pieprz i mąka - gwarancja smaku dzieciństwa. ;)

U nas (2,5 osoby) z kilograma szynki wieprzowej wychodzi średni garnek bitek, który jemy przez dwa dni...
Toteż porcja, którą podaję, na jeden obiad w sam raz będzie dla rodziny czteroosobowej. :)


  • 1kg ładnej szynki wieprzowej
  • (może być też schab)
  • sól
  • czarny pieprz mielony
  • mąka pszenna
  • kilka sztuk ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • smalec do smażenia


Szynkę płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy.
Kroimy w poprzek włókien, w plastry grubości około 1 centymetra lub, jeśli się uda, cieńsze.
Każdy z plastrów ubijamy tłuczkiem do mięsa na grubość około pół centymetra.
(u mnie w domu jadało się wręcz płaskie jak naleśniki ;) )
Oprószamy je z każdej strony dość obficie solą i nieco mniej obficie pieprzem.
Zanurzamy w mące wysypanej na talerzu i wrzucamy na lekko rozgrzany na patelni tłuszcz.
Wszystkie plastry podsmażamy do uzyskania lekko brązowego koloru.
Do 3/4 wysokości garnka wlewamy wodę.
Zagotowujemy ją z zielem angielskim, liściem laurowym i pieprzem ziarnistym.
Doprawiamy solą, ewentualnie w ostateczności jarzynką/vegetą.
Gdy woda zawrze, wkładamy do niej mięso i zmniejszamy płomień pod garnkiem.
Na bardzo niedużym ogniu, najlepiej pod przykryciem, gotujemy mięso aż będzie kruche, ale nie będzie się rozpadać przy mieszaniu.
Trwać to może około godziny/półtorej, w zależności od jakości zakupionego mięsa.
Na koniec, aby do końca doprowadzić tradycyjną formę dania, sos zagęszczamy.
Połowę szklanki wody mieszamy z kilkoma łyżkami mąki pszennej i dokładnie rozrabiamy trzepaczką.
Mikstura powinna mieć konsystencję kwaśnej śmietany.
Wlewamy ją do garnka, dokładnie przy tym mieszając, by w sosie nie powstały grudki.
Mięso podajemy polane sosem, najlepiej z sałatką z buraczków i domowymi kopytkami lub kluskami śląskimi. <3







poniedziałek, 7 września 2015

Pieczary faszerowane mięsem mielonym i szpinakiem



Mniam! Wielkie pieczarki, pyszny farsz i kilka minut w piekarniku.
W moim wypadku był to debiut z piekarnikiem gazowym i odrobinę bałam się efektu.
Całe szczęście wszystko wyszło jak należy, a obiad udał się świetnie. :)


  • 5 dużych pieczarek (dostępne w Lidlu)
  • ok. 350g mięsa mielonego z łopatki
  • 150g mrożonego szpinaku siekanego
  • 4 plastry sera
  • 1 duża cebula
  • 3 duże ząbki czosnku
  • 2 czubate łyżki bułki tartej
  • 2 łyżki sosu worcestershire (można pominąć, w zastępstwie używamy 1 łyżki soku z cytryny lub limonki)
  • sól, świeżo mielony czarny pieprz


Pieczarki po wyjęciu z pudełka można delikatnie przepłukać.
Jedną z nich odkładamy na bok, będzie częścią farszu.
Szpinak rozmrażamy i odciskamy.
4 pieczarki pozbawiamy nóżek i przy pomocy małej łyżki delikatnie wydłubujemy z nich blaszki.
Blaszki można wyrzucić, nóżki i jedną odłożoną pieczarkę ścieramy na dużych oczkach.
Mięso mielone przekładamy do miski i doprawiamy sosem worcester oraz solą i pieprzem.
Mieszamy ze startą pieczarką i przeciśniętym przez praskę/startym czosnkiem.
Cebulę szklimy na tłuszczu i dorzucamy do farszu.
Bułkę tartą mieszamy z dwiema łyżkami wody i dorzucamy do mięsa.
Wszystko razem dobrze wyrabiamy ręką przez kilka minut i odstawiamy na godzinę, by smaki się przegryzły.
Do tego czasu, warto pokropić pieczarki sokiem z cytryny, by nie ściemniały. 
Po godzinie faszerujemy każdą pieczarkę mięsem, na nie nakładamy odciśnięty szpinak.
Chciałam, by zachował swój smak, więc nie doprawiałam go i tylko przykryłam serem.
Nadziane grzyby pieczemy w 180 stopniach przez około pół godziny, w zależności od sprzętu, którym, dysponujemy.
Podawać można je jako przystawkę na oddzielnych talerzach lub z frytkami i surówką, jak kotlety. ;)






czwartek, 3 września 2015

Likier jeżynowy




Jesienią tak owoce, jak i pogoda odpowiadają mi najbardziej.
Między innymi dlatego, że moja nalewkowa natura ciągnie mnie do różnorakich w tym celu kombinacji, więc co rok w mojej kuchni powstają nowe domowe alkohole.

Tym razem w ruch poszły jeżyny, które mimo, że nie należą do moich ulubionych owoców, tutaj sprawdziły się idealnie. ;)


  • 1kg dojrzałych jeżyn
  • 400g cukru
  • 0,5l czystej wódki lub spirytusu (ok. 40-50%)


Jeżyny przepłukujemy delikatnie na sicie, po czym wrzucamy do dużego słoika.
Zasypujemy cukrem, słoik przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciemne miejsce na około tydzień.
Każdego dnia należy zawartość słoika dobrze przemieszać i sprawdzać, czy nie zaczyna się fermentacja.
Po tygodniu do słoja z owocami i syropem cukrowym dolewamy alkohol.
Całość mieszamy i pozostawiamy jeszcze na około 3 dni.
Po tym czasie płyn przecedzamy przez gazę lub pieluchę tetrową i przelewamy do butelek.
Jeśli chcemy uzyskać klarowną nalewkę, należy przefiltrować ją po kilku dnia ponownie, a nawet jeszcze dwukrotnie.
Butelki odstawiamy w miejsce, o którym uda nam się na jakiś czas zapomnieć i pozostawiamy w spokoju przynajmniej na pół roku. Wtedy, albo i później zasmakuje najlepiej. :)

.