expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słone. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2014

Pizza z kamienia po raz pierwszy


Zaraz po trzymaniu nowiuśkiego, wymarzonego kamienia, zabrałam się do zagniatania ciasta.
Muszę przyznać, że nie przypuszczałam, że po upieczeniu na nim pizzy będzie taka różnica w smaku.
Przede wszystkim, już gdy ciasto rośnie, kamień się nagrzewa, dzięki temu po ułożeniu na niej składników samo pieczenie zajmuje 5 minut!
Ciasto jest chrupiące, wręcz dla mnie idealne.
Zrobiłam tylko jeden błąd - ulepiłam zbyt duży placek, który przy nakładaniu na kamień okazał się być większy od niego... dlatego nieco się zniekształcił.
Nauczona doświadczeniem, następnym razem zrobię dwie mniejsze pizze i poeksperymentuję z zawijaniem sera w rogi. :)

CIASTO:

  • 250g mąki pszennej  t. 450
  • 15g świeżych drożdży
  • 2 łyżki oleju
  • 130ml mleka wymieszanego z wodą
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki cukru do roztarcia z drożdżami


SOS:

  • sok pomidorowy/przecier z kartonika/pomidory z puszki
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego z ziołami
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 dymka
  • bazylia, oregano, pieprz cayenne, sól
  • 2 łyżki oleju


FARSZ:


  • domowa szynka wędzona
  • ananas
  • cebula
  • kukurydza z puszki
  • ser
  • suszone pomidory















1.

Przygotowujemy ciasto.
Mąkę przesiewamy do miski, robimy w niej zagłębienie.
Wlewamy do niego letnie mleko z wodą oraz olej.
Drożdże rozcieramy z cukrem i również wlewamy je do mąki.
Wsypujemy sól i zagniatamy gładkie ciasto.
Przy wlewaniu mleka warto zachować ostrożność.
Szklanki bywają różnej wielkości i zawsze podkreślam, by nie zapędzać się z wlewaniem dokładnej ilości z przepisu, by ciasto nie wyszło zbyt rzadkie.
Powinno być miękkie i sprężyste, nie przyklejać się do rąk.
Wyrobione ciasto odstawiamy, w misce przykrytej ściereczką, w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

2.
W tym czasie kamień wstawiamy na kratce na przedostatni poziom piekarnika, a ten rozgrzewamy przez 40 minut w najwyższej temperaturze, jaka jest możliwa (zwykle 270 stopni).

Robimy sos, którym będziemy smarować spód pizzy.
Na patelnię lub do rondelka wrzucamy dwie łyżki masła.
Wrzucamy do niego posiekaną cebulkę i szklimy ją.
Dorzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek.
Podsmażamy kilka chwil, jednak niezbyt długo.
Zwiększamy temperaturę na patelni  i dokładamy koncentrat pomidorowy.
Zasmażamy wszystko razem kilka chwil dobrze mieszając.
Wlewamy sok pomidorowy lub przecier.
Niezbyt dużo, około pół, do 3/4 szklanki. Jeśli korzystamy z pomidorów z puszki, najlepiej wcześniej je zmiksować.
Dodajemy zioła według uznania.
Ja zawsze daję dużo suszonej bazylii, mniej oregano i sporo pieprzu cayenne.
Doprawiamy sos, by był odpowiednio słony.
Przesmażamy go do momentu, aż nieco zgęstnieje.

Wędlinę i suszone pomidory kroimy małą kostkę, kukurydzę i ananasa odsądzamy na sitku.
Cebule kroimy w niezbyt grube plastry lub półplastry/ piórka.

3.

Gdy ciasto podwoiło objętość rozwałkowujemy je na kształt koła, najlepiej na łopacie piekarniczej.
Ponieważ takiej nie mam, świetnie sprawdziła się mata sylikonowa.
Błędem było duże ciasto, nie samo wykorzystanie maty, z której odrobinę zjechała mi cała pizza. ;)
W ostatecznym rozrachunku jednak wszystko poszło dobrze.

Rozwałkowujemy ciasto na macie lub łopacie i smarujemy je sosem, pozostawiając ok. 2 centymetrów wolnego miejsca.

Układamy składniki, nie przesadzając jednak z ilością.
Na koniec posypujemy pizzę tartym serem i przenosimy ją delikatnie na gorący kamień.
Zamykamy piekarnik i pieczemy do zrumienienia brzegów, około 5-6 minut.
Wyjmujemy pizzę z pieca i zjadamy ze smakiem! :)

niedziela, 17 listopada 2013

Zupa krem z brukselek
































0,5kg brukselek
2l esencjonalnego bulionu warzywnego
2 spore ziemniaki

sok z połowy cytryny
sól, pieprz


Do bulionu warzywnego wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki oraz brukselki, po czym całość gotujemy do miękkości warzyw.
Po tym czasie miksujemy je na gładką masę i doprawiamy solą, sporą ilością pieprzu oraz sokiem z cytryny..

wtorek, 29 października 2013

Po maminemu - najlepszy rosół świata
































Długo, oj długo borykałam się z kompleksem braku umiejętności do zrobienia porządnego rosołu.
W ostatnim czasie robiłam go do obrzydzenia - co niedziela, ale muszę przyznać, że nareszcie wszystko jest w nim takie, jak powinno.
Smakuje, jak w domu i jestem z siebie dumna. :)
A najlepszy oczywiście z domowym makaronem!


  • 1 duża kura/kurczak
  • kawałek wołowiny (ok. 150g)/spora kość wołowa
  • 2 średnie marchewki
  • 3 pietruszki, najlepiej z kawałkiem natki
  • mały kawałeczek korzenia selera
  • nieduży por
  • nieduża gałązka natki selera
  • mała gałązka lubczyku
  • ok. 10 ziaren kardamonu, ziela angielskiego i czarnego pieprzu
  • 1 cebula w łupinie
  • sól


Mięso płuczemy.
Jeśli kupiliśmy kurczaka lub kurę w całości, należy ją poćwiartować.
Wołowinę zaś pozostawiamy w takim stanie, jak jest.
Następnie poćwiartowany drób i kość wołową/mięso przekładamy do wysokiego garnka.
Zalewamy je zimną wodą tak, by całe zostało przykryte, ze sporą nadwyżką.
Garnek stawiamy na średnim palniku i na małym ogniu czekamy do momentu zagotowania wody.
Podczas gotowania powstanie brunatna szumowina, którą należy zdjąć z powierzchni.
Nie należy jednak tym przesadzać, bo wbrew pozorom może to doprowadzić do zmętnienia zupy.
Cebulę w łupinie opalamy nad gazem do momentu, aż utworzy się na niej czarna skorupa.
Gdy w garnku zacznie wrzeć, wlewamy szklankę zimnej wody, by  "uspokoić" płyn, po czym wrzucamy obrane warzywa, opaloną cebulę, kardamon, ziele angielskie, pieprz ziarnisty oraz lubczyk (ja dałam szatkowany mrożony) i natkę selera.
Całość solimy do smaku, jednak niezbyt dużo.
Tylko tyle, by mięso gotujące się w wywarze nie było mdłe.
Teraz następuje część dla cierpliwych.
Prawdziwy rosół, z duszą, powinien gotować się pod przykryciem około 4 godzin, na ogniu najmniejszym z możliwych.
Powinien lekko "pyrkać".
Ten magiczny wywar gotowany w pośpiechu nigdy nie smakuje, jak rosół, a, jak to mawia moja mama "jak garnek tylko po rosole opłukany".
Po tym długim czasie zupę można przecedzić, ale nie trzeba.
Naoglądałam się programów, w których rosół przelewany jest przez ręcznik papierowy lub gazę.
Nigdy tego nie robię.
Moim zdaniem, najlepszy jest po prostu - tłusty, z mięsem i mięciutkimi warzywami, nie podawany "na czysto".
Jeśli jednak nie lubimy w zupie farfocli, wszystko można wyjąć po prostu cedzakową łyżką.
Pod koniec gotowania przyprawiamy zupę według uznania solą lub przyprawą warzywną.
Pieprz mielony do smaku dodajemy dopiero na końcu.
Jednak nie w garnku, a do zupy nałożonej na talerze.
Gdy postąpimy inaczej, rosół będzie mętny i niesmaczny.

sobota, 26 października 2013

Spaghetti z sosem polońskim



Właściwie, to nie przepadam za makaronem.
Jeśli jednak nie mam czasu na zrobienie domowego, staram się kupować te lepszej jakości.
Pierwszy raz kupiłam makaron barilla i był naprawdę dobry.
Nie kleił się i był pyszny w smaku.
Post, niestety, nie jest sponsorowany. ;)

makaron spaghetti
0,5kg mięsa mielonego z łopatki
4 ząbki czosnku
2 duże cebule
2 puszki pomidorów w zalewie
1 kostka bulionowa
4 łyżki masła
2 łyżki stołowe konc. pom. z ziołami
bazylia, oregano, sól, pieprz


Cebule kroimy w drobną kostkę.
2 z czterech ząbków czosnku miażdżymy w prasce i razem z cebulą podsmażamy je na dwóch łyżkach masła.
Na patelnię wrzucamy mięso.
Dobrze mieszamy z cebulą i czosnkiem i smażymy rozgniatając je widelcem.
Wlewamy do niego dwie puszki pomidorów.
Jeśli mieliśmy te w całości, lekko je rozgniatamy.
Na pozostałych dwóch łyżkach masła podsmażamy grubo posiekane, ostatnie 2 ząbki czosnku.
Wkładamy do nich dwie łyżki koncentratu i razem zasmażamy je, ciągle mieszając przez około dwie minuty.
Dodajemy na patelnię.
Wrzucamy również kostkę rosołową, posypujemy sporą ilością ziół i dusimy całość do momentu zgęstnienia sosu. Na koniec, jeśli potrzeba, doprawiamy sos solą oraz pieprzem.
Ciepłym polewamy ugotowany makaron, ewentualnie posypując go startym żółtym serem.
(ja go nie jadam ;) )

Nazwałam ten sos "polońskim" umyślnie.
Przede wszystkim sos boloński w oryginale podaje się z makaronem tagliatelle, nie spaghetti.
Jest również kilka innych elementów, które wykluczają nazwanie tego przepisu oryginalnym bolognese.
Jednak lubię go takim, jakim jest i z ręką na sercu mogę go polecić. ;)



środa, 2 października 2013

Pierś kurczaka w sosie z kardamonem


































Uwielbiam kardamon, ale na długo o nim zapomniałam.
Najczęściej... i właściwie głównie, używałam go do rosołu.
Przez to zrodziła się myśl o wykorzystaniu go do innego  dania z drobiu i voila!
Pycha. :)


+ olej do smażenia
Pierś kroimy w niezbyt dużą, równą kostkę. Wrzucamy ją na rozgrzany tłuszcz i posypujemy z wierzchu równomiernie solą oraz pieprzem. Mieszamy, lekko podsmażamy i jeszcze raz czynimy to samo.
Podsmażone mięso zalewamy wodą tak, by przykryła mięso z około 2 centymetrową nadwyżką.
Dodajemy sos sojowy oraz kardamon.
Wszystko razem mieszamy, zamykamy patelnię i dusimy mięso do miękkości.
Podczas duszenia należy zważać, by cały sos nie wyparował i uzupełniać płyn na bieżąco.
Gdy mięso jest już prawie dobre, dodajemy na patelnię pokrojonego w plasterki pora, starte na dużych oczkach marchwie oraz ziołowy koncentrat pomidorowy.
Razem dokładnie mieszamy, ewentualnie doprawiamy solą oraz pieprzem i dusimy na niewielkim ogniu jeszcze kilka minut pod przykryciem.
Kardamon w tym daniu jest wyczuwalny dość dobrze.
Degustator stwierdził, że posiada ono swojego rodzaju "drugie dno smakowe", a ja jestem podobnego zdania.
Najlepiej smakuje oczywiście z ryżem, jednak dla fanów tradycyjnego jedzenia również powinien posmakować podany, jak gulasz z tłuczonymi ziemniakami.
:)



środa, 18 września 2013

Kluski śląskie


































To jedno z tych dań, które nieodmiennie kojarzą mi się z kuchnią mojej mamy.
Zawsze, właściwie naprawdę ZAWSZE, kiedy mój ojciec wyjeżdżał w dłuższą trasę ciężarówką, mama przygotowywała dla nas jedzenie, którego nie robiła, gdy ojciec był w domu.
A pyz, pierogów i klusków wszelkiej maści nie jadał.
Ja też ich nie cierpiałam, a bardziej znienawidzonym daniem były tylko "pierogi leniwe".
Nadszedł jednak czas, kiedy sama stałam się panią domu i odkryłam, że nie zawsze chce się przygotowywać obiad, przez duże "o".
Od tej pory przypominając sobie koszmar dzieciństwa, zawsze śmieję się do siebie, bo obecnie je uwielbiam. ;)


  • 1,5kg ugotowanych ziemniaków
  • mąka ziemniaczana
  • pół łyżki soli
  • dwie łyżki oleju


Ugotowane ziemniaki przepuszczamy przez prasę lub mielimy w maszynce, przez sitko z małymi oczkami.
Zmielone przekładamy na stolnicę posypaną mąką.
Robimy zagłębienie i wkładamy w nie trzy łyżki mąki ziemniaczanej oraz sól.
Ugniatamy wszystko razem i w miarę wyrabiania ewentualnie dogniatamy większą ilość mąki.
Ciasto powinno być nieklejące i dawać dobrze się formować.
Po wyrobieniu, z gotowego ciasta odrywamy kawałki takiej wielkości, jak chcemy, by były kluski i formujemy z nich kuleczki.
W każdej robimy dość głęboką dziurkę.
W garnku zagotowujemy wodę z dwiema łyżkami oleju i odrobiną soli, po czym do wrzącej wrzucamy przygotowane kluski.
Gotujemy około 3 minut od wypłynięcia na powierzchnię.
Podajemy gorące ze śmietaną i skwarkami z boczku/ ulubionej kiełbasy lub podsmażone.




:)

poniedziałek, 16 września 2013

Paszteciki z kapustą i grzybami




Niezmiennie kojarzące się z ukochaną zimniejszą porą i oczywiście świętami.
To smak dzieciństwa, ale i dorosłości, kiedy to trzeba było sprostać zadaniu i zrobić je tak, jak robiła babcia.
To wyjątkowy smak, chyba najweselszego momentu w roku.

Może nieco niechlujne, ale pierwsze w tym roku i moje ulubione.
Ja robię cienkie ciasto (jak na zdjęciu), jednak wiele osób woli, gdy jest go nieco więcej.
Żaden problem, wystarczy rozwałkować ciasto na grubszy placek. ;)



ciasto:
  • 0,5kg mąki pszennej
  • szklanka wody
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka cukru
  • 15g świeżych drożdży


farsz:
  • 0,5kg kiszonej kapusty
  • garść świeżych pieczarek lub suszonych grzybów leśnych
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • sól, pieprz

+ jajko do posmarowania pasztecików przed pieczeniem
+ masło do smażenia

Jeśli chodzi o grzyby, w tym daniu, jak i w wypadku pierogów z podobnym nadzieniem, wolę używać tych suszonych. 
Wyrabiamy ciasto drożdżowe z podanych składników tak, jak nam wygodnie.
(bo właściwie nie ma to znaczenia, najważniejsze, żeby wyrosło ;) )

Ale gdyby ktoś miał wątpliwości, oto przykład:
Drożdże rozcieramy z cukrem, zalewamy połową podanej porcji letniej wody i dokładnie razem mieszamy.
Mąkę przesiewamy na stolnicę, robimy w niej dołek, wlewamy rozczyn drożdżowy.
Wsypujemy sól, dobrze zagniatamy,  podlewając wodą, do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Wyrabiamy przez kilka minut, do pojawienia się pęcherzyków powietrza.
Pozostawiamy pod przykryciem w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (by podwoiło objętość).

W czasie, gdy ciasto rośnie, przygotowujemy farsz.
Kapustę przepłukujemy na sicie i dobrze odciskamy, po czym szatkujemy.
Grzyby, jeśli używamy suszonych, zalewamy szklanką wody i moczymy, najlepiej przez kilka godzin.
Po tym czasie kroimy je w małą kostkę. Jeśli używamy świeżych, robimy to samo bez moczenia i podsmażamy na łyżce masła.
Na patelni z drugą rozgrzaną porcją masła podsmażamy także koncentrat, do którego następnie dokładamy kapustę. Wlewamy do niej wodę z grzybów i dusimy kilka chwil, aż wyparuje.
Następnie wrzucamy do niej pokrojone grzyby i dobrze mieszamy.
Doprawiamy solą i pieprzem, mieszając smażymy około dwóch minut.
Farsz gotowy.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość około pół centymetra (uniwersalnie), po czym wykrawamy kształty i wielkość odpowiednie do naszej wizji wyglądu pasztecików.
Ja robię po dwa takie same prostokąty ciasta; na jednym układam duuuużo farszu, drugim go przykrywam.
Całość "zamykam" posługując się widelcem, spłaszczając nim brzegi gotowych pasztecików.
Na koniec po wierzchu smarujemy każdy rozmąconym jajkiem i pieczemy w 180 stopniach przez około pół godziny.
Oczywiście najlepsze z czerwonym barszczem. :)



piątek, 6 września 2013

Gazpacho - andaluzyjski chłodnik pomidorowy

Coś tu ostatnio mało słowiańsko...
Ale sezon pomidorowy w pełni, korzystam więc z przeróżnych przepisów zawierających to przepyszne warzywo.



Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skórki, to samo (tylko bez sparzania ;) ) czynimy z ogórkiem.
Z papryki wykrajamy gniazdo nasienne.
Warzywa, również obrane czosnek i cebulę, kroimy w kostkę i umieszczamy w blenderze, po czym miksujemy je na gładką masę.
W trakcie miksowania dorzucamy zioła, ocet (można użyć soku z cytryny) oraz przyprawy do smaku według gustu.
Ja najczęściej zamiast soli wsypuję warzywną przyprawę i sporą ilość pieprzu.
To samo zrobiłam w tym wypadku. Podajemy przykładowo z czosnkowym pieczywem, jak również z pokrojonymi w kostkę ogórkiem i papryką, wrzuconymi do środka zupy.

piątek, 30 sierpnia 2013

Pikantna zupa gulaszowa


































  • 0,5kg gulaszowego mięsa wołowego(u mnie tym razem łopatka wieprzowa - nie narzekam, świetnie się sprawdziła, a sporo tańsza ;) )
  • 4 pomidory
  • 2 strąki czerwonej papryki
  • 4 średnie ziemniaki
  • 4 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • papryka ostra i słodka w proszku
  • warzywna przyprawa uniwersalna, ew. kostki rosołowe
  • pieprz, sól
  • suszona bazylia
  • tłuszcz do smażenia
  • 5 listków laurowych, ok. 10 ziaren ziela angielskiego


Mięso kroimy w średniej wielkości kostkę i podsmażamy przez kilka chwil na tłuszczu.
Posypujemy sporą ilością pieprzu i około dwiema łyżkami przyprawy warzywnej, ewentualnie łyżeczką soli.
Dorzucamy 3 pokrojone w piórka cebule, zmiażdżony czosnek i mieszając przesmażamy jeszcze kilka minut.
Łączymy z pokrojonymi w niedużą kostkę pomidorami, posypujemy łyżką suszonej bazylii, dwiema papryki słodkiej i ostrej i dusimy przez chwilę.
Całość warzywno-mięsną przekładamy do garnka i zalewamy wodą tak by przykryła mięso i jeszcze drugie tyle; dorzucamy ziele i listki laurowe.
Zagotowujemy.
Doprawiamy przyprawą warzywną lub kostkami rosołowymi i pieprzem do smaku.
Wszystko gotujemy do miękkości mięsa, powinno być delikatne i rozpływać się w ustach, najlepiej więc, by zyskać na czasie, wykorzystać do tego szybkowar.
Pod koniec gotowania dorzucamy pokrojone w małą kostkę ziemniaki oraz paprykę i ostatnią cebulę również, jak wcześniej - pokrojoną w piórka.
Wszystko gotujemy do miękkości warzyw i... voila!

Warzywa psiankowate 2013

wtorek, 27 sierpnia 2013

Ziemniaki faszerowane




















Właściwie "z grilla" , to zbyt wielkie słowo.
Zapiekane na grillu - dużo lepsze.
Większą część dania przygotowujemy jednak w kuchni.

Warzywa psiankowate 2013kilka średnich ziemniaków (u mnie na tę ilość farszu 6 sporych, po 2 "na głowę")
150g świeżych pieczarek
mieszcząca się w dłoni kostka wędzonego boczku
1 duża cebula
pieprz, sól
olej do smażenia
masło
folia aluminiowa

Ziemniaki gotujemy w mundurkach w osolonej wodzie.
Kiedy ostygną obieramy je ze skórki i kroimy delikatnie na połowę i drążymy spore otworki.
Boczek kroimy w małą kostkę i podsmażamy na niewielkiej ilości oleju.
Dorzucamy pokrojoną w kostkę cebulę i razem podsmażamy.
Na koniec dorzucamy starte na dużych oczkach pieczarki i od czasu do czasu mieszając razem zasmażamy. 
Doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Farsz nakładamy do ziemniaków, po czym każdy smarujemy odrobiną masła i zawijamy w folię aluminiową.
Zapiekamy na grillu do zrumienienia skórki, u mnie trwało to około kwadransa.

Jednak z fajniejszych, sycących przekąsek grillowych tego lata.

środa, 21 sierpnia 2013

Słowiańskie chilli, chilli wariacja na temat
































Od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł na faszerowane ogórki kiszone.
Jako, że moje własne (nieskromnie wspominając - najlepsze! ;) ) zdążyły się ukisić, a i zawitał w nasze progi pewien znany redaktor, któremu od niedawna zawsze przygotowuję chilli con carne, powstała dzięki temu taka oto wariacja.
To połączenie wyjątkowo prostego dania, jakim jest meksykańskie chilli z mięsem i chyba najbardziej słowiańskiego ze wszystkich przetworów.
Efekt jest zaskakująco pozytywny.


0,5kg mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
2 duże pomidory
1 duża cebula
4 ząbki czosnku
łyżeczka kminu rzymskiego

pół torebki słodkiej papryki w proszku
dwie łyżki tejże ostrej
dwie łyżki przecieru pomidorowego
Warzywa psiankowate 2013przyprawa uniwersalna
puszka czerwonej fasoli

słoik kiszonych ogórków
trochę startego sera

pieprz
olej do smażenia

Czosnek przeciśnięty przez praskę oraz drobno posiekaną cebulę zezłacamy na oleju.
Dokładamy przecier pomidorowy oraz podprażony kumin i razem przesmażamy.
Dorzucamy rozdrobnione rękoma mięso i dokładnie wszystko mieszamy.
Przyprawiamy do smaku przyprawą uniwersalną oraz paprykami i pieprzem.
Mieszamy tak, by wszystkie składniki dobrze się połączyły i smażymy przez kilka minut.
Pomidory parzymy we wrzątku i obieramy ze skórki. Kroimy w niedużą kostkę i dorzucamy do mięsa.
Dusimy wszystko pod przykryciem około 5 minut.
Na koniec, w głębokiej patelni z mięsną masą wylądować powinna fasola.
Po wymieszaniu wszystkiego po raz ostatni, faszerujemy mięsem kiszone ogórki.
Posypujemy tartym serem i podajemy gorące.

Amore pomodori!Gdy podamy je samoistnie mogą służyć za przystawkę, z frytkami, czy innym dodatkiem, swobodnie spełnią rolę dania głównego.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Prawdziwie domowa zupa pomidorowa

































Z domu wyniosłam wiedzę, że najlepsza pomidorowa gotowana jest na golonce.
Jest to jedna z moich ulubionych zup, a wbrew pozorom, wielokrotnie spotkałam się z pytaniami, jak przyrządzić to danie, by nie było po prostu tłustą wodą z pomidorami...
...Toteż czem prędzej idę z odsieczą. ;)

1 golonka wieprzowa
4 pomidory
1 duża cebula
4 łyżki stołowe koncentratu pomidorowego
ok. 10 ziarenek ziela angielskiego
5 listków laurowych
łodyżka i kilka liści lubczyku
pieprz, sól
łyżka oleju do smażenia
pół małego selera
2 marchewki


Mięso płuczemy (jeśli tego wymaga - opalamy nad gazem) i zalewamy w dużym garnku zimną, posoloną wodą z zielem i liściem laurowym.
Po zagotowaniu wody zdejmujemy z powierzchni brunatną szumowinę, dorzucamy lubczyk i warzywa w całości.
Gotujemy do miękkości mięsa (od godziny, do półtorej), po czym wszystko przecedzamy.
Cebulę szklimy na oleju, po czym obniżamy temperaturę na patelni i dokładamy do niej koncentrat pomidorowy.
Wszystko razem dobrze przesmażamy, pod koniec dolewając pół szklanki wywaru z golonki.
Dorzucamy pokrojone w kostkę pomidory i podduszamy kilka minut, często mieszając.
Pomidorową masę przyprawiamy solą i pieprzem, a następnie przekładamy go do płynu w garnku.
Dokładnie mieszamy i razem przegotowujemy.
Zupę przelewamy do miseczek.
Podajemy z kawałkami mięsa i warzyw oraz z makaronem lub lanymi kluskami.

Dla mnie najlepsza!

Amore pomodori! Warzywa psiankowate 2013 :)
.