expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

Ostatnio dodane przepisy

Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niedzielny obiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Kotlet Pożarskiego

















  • 600g piersi kurczaka
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 1 żółtko
  • 1 roztrzepane jajko
  • 1 namoczona w mleku bułka
  • kilka kromek chleba tostowego
  • tłuszcz do smażenia
  • sól, pieprz


Pierś kurczaka mielimy w maszynce z drobnym sitkiem lub dobrze siekamy (u mnie to drugie).
Przekładamy je do miski i wlewamy do niego żółtko oraz wrzucamy posiekaną natkę pietruszki i namoczoną bułkę.
Doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem i dobrze wyrabiamy.
Kromki chleba tostowego pozbawiamy skórek i jak na zdjęciu - kroimy w cieniutkie, krótkie paski.
Z gotowej mięsnej masy lepimy niezbyt grube, owalne kotlety.
Każdy z nich moczymy najpierw w roztrzepanym jajku, po czym obtaczamy w pokrojonych kawałkach chleba.
Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy na nim kotlety do zrumienienia.
Podajemy z pomidorami, surówką z kapusty i frytkami.

środa, 16 lipca 2014

Szynka wieprzowa zapiekana z warzywami w sakiewce z ciasta (a'la kleftiko)


 Kleftiko - twór na pewno efektowny, ale czy wart włożonej w niego pracy, tego już pewna nie jestem.
Wiele źródeł podaje, że mięso (które powinno być koźliną) można zapiekać także w pergaminie, co ułatwiłoby i przyspieszyło całą sprawę.
Ja pokusiłam się jednak o efekt, który da się również zjeść - domowej roboty, greckie ciasto filo; niby żadna filozofia, ale jak dla mnie już zbyt upierdliwe, by szybko zrobić to danie w owej formie ponownie. ;)
Co mi się podoba, to fakt, że nie użyłam w nim charakterystycznego dla kuchni greckiej "przysmaku" (czyli fety której właściwie w żadnej postaci nie znoszę), bez straty na efekcie.
Dzięki temu kleftiko, jako pierwsze z kuchni greckiej, zjedzone zostało u nas ze smakiem. :)

Popełniłam w wykonaniu jeden błąd, na który uczulam zawczasu - wygodniej i praktyczniej zrobić sakiewki większe, a mniej. Wygodniej będzie się je jadło, a wnętrze lepiej przejdzie wszystkimi smakami.


  • 500g szynki wieprzowej 
  • pół puszki groszku konserwowego
  • 2 nieduże marchewki
  • 2 średnie ziemniaki
  • 50g żółtego sera
  • 1 duży pomidor
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 4 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 ząbki czosnku
  • świeżo mielona sól morska
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • suszone otarte oregano
  • pół kostki masła


ciasto filo:

  • 3 szklanki mąki pszennej t. 550
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • szczypta soli


Na początek mięso przepłukujemy pod bieżącą wodą i osuszamy.
Kroimy je w niedużą kostkę, po czym umieszczamy w niemetalowym naczyniu.
Szynkę oprószamy dokładnie dość dużą ilością czarnego pieprzu oraz suszonego oregano.
4 łyżki oleju rzepakowego mieszamy z sokiem z cytryny i taką miksturą zalewamy mięso.
Dobrze mieszamy i odstawiamy je do lodówki na minimum 3 godziny.

W tym czasie przygotowujemy ciasto filo.
Do miski przesiewamy mąkę.
Wlewamy do niej 3 łyżki oleju, szklankę wody oraz wsypujemy szczyptę soli - zagniatamy ciasto.
Gdy będzie już dobrze wyrobione, miskę przykrywamy ściereczkę i odstawiamy w ciepłe miejsce na 2 godziny.

Gdy niewiele czasu pozostało do marynowania mięsa i odpoczywania ciasta, przygotowujemy resztę składników.
Marchew obieramy i kroimy w talarki lub kostkę.
Podsmażamy ją na niewielkim ogniu na maśle razem z groszkiem, po czym odstawiamy do przestudzenia.
Ziemniaki obieramy i kroimy w małą kostkę.
Do lekkiego zrumienienia podsmażamy je na głębokim tłuszczu.
Ser ścieramy na drobnej tarce.
Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę.
Pomidora kroimy w grube plastry (po jednym na jedną sakiewkę).
Podsmażamy je przez chwilę na suchej patelni i odkładamy.

Przyprawione mięso, pół godziny przed smażeniem wyjmujemy z lodówki, by nabrało temperatury pokojowej.
Podgrzewamy patelnię i wrzucamy na nią mięso.
Dodajemy do niego czosnek oraz oprószamy je sporą ilością morskiej soli, po czym dobrze mieszamy.
Podsmażamy je, aż będzie lekko rumiane i odstawiamy.

Gdy ciasto odpoczęło, dzielimy je na kilka równych części.
Każdą z nich, podsypując co jakiś czas mąką (jak przy pierogach), wałkujemy do grubości niemal kartki papieru.
Z płatów ciasta wycinamy odpowiedniej wielkości kwadraty (powinna być ich podwójna ilość, w stosunku do ilości sakiewek.)
Na każdy kwadrat kładziemy drugi (może być mniejszy), by po włożeniu do środka farszu, nie porwało się dno.
Przygotowujemy naczynie do zapiekania, które smarujemy odrobiną oleju rzepakowego.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Każdy płat ciasta smarujemy roztopionym masłem, nakładamy na nie odpowiednią ilość mięsa, marchewki z groszkiem oraz ziemniaków.
Na wierzch układamy plaster pomidora, który zasypujemy serem.
Sakiewki zamykamy ścisło u góry i polewamy je również z wierzchu, równomiernie roztopionym masłem.
Gotowe kleftiko przekładamy do naczynia i wstawiamy do nagrzanego piekarnika.
Zapiekamy je około 40 minut z góry i z dołu.
Podajemy z sezonową surówką i zimnym napojem.

Chrupiące i ciekawie wyglądające danie, które z pewnością zrobi furorę na przyjęciach. ;)
Z sakiewkami, polecam podawać w sosjerce sos czosnkowy.
Powinien nadać daniu bardziej wyrazisty smak.






poniedziałek, 14 lipca 2014

Kotlet z piersi kurczaka z serem i ananasem











Czyli de volaille a'la Białagłowka (mocno oszukany).
Po pierwsze, prawdziwy, wyżej wymieniony ma w środku tylko masło i zioła.
Po drugie, mój nie jest zawinięty na kształt rolady, a usmażony niemal, jak zwykły schabowy, dzięki czemu nie miałam problemów z upilnowaniem, czy mięso jest już gotowe, czy nie.
Pokusiłam się także o ser i ananas ułożony na wierzchu usmażonego już mięsa.
Naprawdę świetna sprawa, o ile nie przesadzi się z wielkością użytego filetu...
Ja prawie padłam po jednej porcji, ale warto było. ;)


2 porcje
  • 1 mała pierś kurczaka
  • 4 grubsze plastry żółtego sera
  • 2 łyżki stołowe miękkiego masła
  • 1 spory ząbek czosnku
  • kilka gałązek świeżej natki pietruszki
  • sól morska świeżo mielona
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • kilka plastrów ananasa z puszki
  • olej rzepakowy do smażenia
  • mąka, jajko, tarta bułka -> do panierowania


Pierś płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy.
Dzielimy ją na dwie części.
Każdą z nich przekrawamy wzdłuż, jednak nie do końca, by dwa podzielone płaty wciąż były ze sobą połączone.
Każdy z płatów ubijamy lekko tłuczkiem do mięsa, najlepiej przez foliowy woreczek, by się nie porwały.
Kotlety powinny być dość cienkie.
Mięso oprószamy równomiernie z każdej strony solą, pieprzem oraz słodką papryką i pozostawiamy w temperaturze pokojowej na około 2 godziny.

Masło przekładamy do miseczki.
Wrzucamy do niego posiekaną natkę pietruszki oraz przeciśnięty przez praskę, a najlepiej otarty na małej tarce ząbek czosnku. Masełko doprawiamy do smaku morską solą.
Wszystko razem dobrze mieszamy, by składniki się połączyły.
Masełko przed dodaniem do mięsa warto schłodzić chwilę w lodówce.

Na przyprawionym mięsie układamy po plastrze żółtego sera, a następnie łyżkę ziołowego masła.
Zakrywamy je kolejnym plastrem sera i cały kotlet przykrywamy drugą częścią filetu.
Mięso dokładnie dociskamy do siebie, by kotlet się nie rozleciał.

Gotowe kotlety panierujemy najpierw w mące, następnie w roztrzepanym jajku z odrobiną wody, na końcu w bułce tartej.
Na patelni lekko rozgrzewamy tłuszcz i wkładamy na nią kotlety w panierce.
Na niewielkim ogniu, najlepiej pod przykryciem, smażymy je do zrumienienia.
Ser w środku powinien dobrze się roztopić, a panierka być chrupiąca.

Podajemy z ułożonym na nich ananasem, z frytkami oraz sałatką ze świeżego ogórka i pomidora z sosem winegret. :)

piątek, 13 czerwca 2014

Proste roladki schabowe w sosie pomidorowym /pomidorowe inspiracje - mięso


Zgodzę się, że nie goszczą dziś u mnie składniki zbyt wyszukane.
Czy jednak, by danie było wyśmienite musi składać się z ingrediencji z kosmosu?
Czasami warto przeprosić stary (choć wiadomo, że chodzi o świeży.  ;) ), dobry schab i z nim wykombinować coś magicznie prostego, rozpływającego się w ustach.
Często jeden składnik potrafi zawojować smakiem prostej potrawy.
Tutaj, robi to niezastąpiony koncentrat pomidorowy pudliszki i... "tajemnicza" przyprawa... :)


  • 0,5kg świeżego schabu wieprzowego
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku polskiego
  • 50g koncentratu pomidorowego pudliszki
  • 100g żółtego sera
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka rozdrobnionego kuminu rzymskiego
  • 2 pełne kubki bulionu drobiowo-warzywnego (może być z kostki/esencji)
  • kilka plasterków chudego boczku
  • pęczek pietruszki
  • 2 łyżki masła
  • olej rzepakowy
  • sól morska, świeżo mielony pieprz kolorowy


Schab przepłukujemy pod bieżącą wodą i osuszamy.
Kroimy go na kilka plastrów grubości około 1,5 centymetra.
Plastry mięsa rozbijamy tłuczkiem, uważając by ich nie porwać.
Każdy z przygotowanych kotletów oprószamy z obu stron solą oraz pieprzem i odstawiamy do lodówki na przynajmniej godzinę.
Po tym czasie mięso wyjmujemy z lodówki i pozwalamy mu nabrać temperatury pokojowej.
Tworzymy roladki.
Na plasterku mięsa układamy plasterek sera ulubionej grubości oraz boczek.
Całość zawijamy ścisło i odkładamy na bok, zwinięciem do dołu.
Postępujmy tak ze wszystkimi plastrami.
Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju rzepakowego i podsmażamy na nim lekko roladki z każdej strony.
Gotowe przekładamy do naczynia do zapiekania.
Gdy mięso czeka w naczyniu, przygotowujemy prosty i pyszny sos i nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.

Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki masła z łyżką oleju rzepakowego.
W średniej temperaturze, na patelni podsmażamy pokrojoną w półksiężyce cebulę.
Gdy zmięknie, dorzucamy do niej koncentrat pomidorowy i bardzo dokładni mieszamy.
Kilka chwil podsmażamy wszystko razem.
Do cebuli i koncentratu dolewamy ciepły bulion, przeciśnięty przez praskę czosnek i wszystko razem doprowadzamy do wrzenia.
Na niewielkim ogniu, mieszamy sos, do uzyskania jednolitej konsystencji.
Przyprawiamy go mielonym lub rozdrobnionym w moździerzu kuminem, pieprzem oraz ziołami, ewentualnie odrobiną soli, jeśli wywar nie był słony dostatecznie.
Sos powinien wyjść dość zawiesisty, ale nie gęsty.
Gotowym sosem zalewamy roladki czekające w naczyniu, a na wierzchu układamy kilka plasterków żółtego sera.

Danie wstawiamy do nagrzanego piekarnika i zapiekamy około 40 minut.
Po tym czasie, gotowe roladki posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy gorące. :)
U nas pałaszowane były z ugotowanym kalafiorem z zasmażką z tartej bułki, ale polecam do nich również kluski śląskie.

Smacznego!






Pudliszki - Pomidorowe inspiracje

czwartek, 22 maja 2014

Kurczak ziołowy z olejem rzepakowym, zapiekany z ziemniakami i pomidorami



































Olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega – 3 i dlatego przyrządzając co dzień obiady dla rodziny nie muszę wybierać droższego produktu, który nie gwarantuje mi oczekiwanej satysfakcji i składu działającego pozytywnie na organizm.
Kwasy omega-3 są bardzo ważne dla rozwoju mózgu, tym samym winny znajdować się w codziennej diecie również małych dzieci.
Ponieważ mam synka, sama przygotowuję mu każdy posiłek, by mieć gwarancję, co do odpowiedniej ich zawartości, a w nich często gości również olej rzepakowy. :)


Przygotowane przeze mnie danie, i tym razem nie jest skomplikowane w wykonaniu, ponieważ drób to chyba najczęściej goszczące w ostatnich tygodniach mięso w naszym domu.
Po prostu po czasach udziwnień, wracam do domowych, tradycyjnych przepisów, z odrobiną nowatorskich rozwiązań, a kurczak nieodzownie kojarzy mi się z domem rodzinnym i obiadami mojej mamy. <3

Delikatny w smaku kurczak i wyraziste ziemniaki raz!

  • 2 nogi kurczaka
  • olej rzepakowy
  • 1 cebula
  • ok. 600g młodych ziemniaków
  • 2 nieduże pomidory
  • 2 łyżeczki suszonego rozmarynu
  • 2 łyżeczki białego pieprzu mielonego
  • 2 ząbki czosnku polskiego
  • 1 łyżeczka ciętej suszonej szałwii
  • 1 łyżeczka pieprzu cytrynowego
  • pół łyżeczki i szczypta mielonego imbiru
  • pół łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pół łyżeczki oregano
  • sól morska świeżo mielona
  • kilka gałązek świeżego koperku i natki pietruszki

Każdą nogę kurczaka rozdzielamy na połowę.
Z górnej części podudzi odcinamy kawałek skóry ze ścięgnami oraz chrząstkę.
W moździerzu na proszek rozdrabniamy suszony rozmaryn oraz szałwię.
Zioła przesypujemy do miseczki i dodajemy do nich posiekany lub starty na tareczce/przeciśnięty przez grubszą praskę czosnek oraz szczyptę suszonego imbiru.
Dosypujemy również biały pieprz oraz półtorej łyżeczki soli morskiej, po czym całość zalewamy olejem rzepakowym tak, by powstała niezbyt gęsta pasta.
Kurczaka umieszczamy w misce i przyprawiamy dokładnie marynatą, po czym odstawiamy go do lodówki na przynajmniej godzinę.

Po tym czasie, gdy mięso przejdzie przyprawami, na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju rzepakowego.
Układamy na nim mięso i na niedużym ogniu podsmażamy z każdej strony, aż będzie rumiane.
Gotowe przekładamy na naczynie do zapiekania.
Na tłuszczu, na którym podsmażaliśmy kurczaka, szklimy cebulę, po czym zasypujemy ją gałką muszkatołową, pieprzem cytrynowym oraz łyżeczką imbiru.
Cebulę z przyprawami dobrze ze sobą łączymy.
Obrane ziemniaki kroimy w niedużą kostkę i umieszczamy na patelni z aromatyczną cebulą.
Podsmażamy w małej temperaturze do uzyskania rumianego koloru warzyw.
Pomidory parzymy we wrzątku i obieramy ze skórki.
Kroimy je w niedużą kostkę i, gdy ziemniaki będą już dobrze podsmażone, również dorzucamy je do patelni, gdzie przyprawiamy je według uznania suszonym oregano.
Mieszamy całość tak, by składniki się połączyły, nie dopuszczamy jednak, by pomidory się rozpadły.

Mięso w naczyniu do zapiekania zasypujemy ziemniakami z cebulą i pomidorami.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i zapiekamy w nim mięso przez około 25 minut - pół godziny.

Po upieczeniu ziemniaki i mięso posypujemy posiekanym koperkiem i natką pietruszki.
Na talerzu układamy liście sałaty, na których kładziemy porcję mięsa, obok zaś usypujemy górkę z ziemniaków i pomidorów.

Dzięki użyciu marynaty z olejem rzepakowym, nie suchej, mamy gwarancję, że mięso będzie soczyste i nie nabierze nieprzyjemnego posmaku.

Smacznego!









poniedziałek, 19 maja 2014

Schab zapiekany pod szpinakiem i jabłkami z serem




































Uh! Jedna ze smaczniejszych potraw ostatnich dni.
Dochodzę do wniosku, że dania wymyślane na pograniczu jednej/dwóch sekund wychodzą mi najlepiej.
Nigdy więcej dumania nad składnikami. ;)


  • 4 plastry wieprzowego schabu bez kości (grubości ok.1,5cm)
  • 350g mrożonego szpinaku rozdrobnionego
  • 2 duże, twarde i kwaśne (ważne!) jabłka
  • 50g żółtego sera
  • 3 średniej wielkości ząbki czosnku
  • pół małego kubeczka jogurtu bałkańskiego lub kwaśnej śmietany 18%
  • kawałek twardego masła lub margaryny
  • świeżo mielony pieprz czarny i sól morska


Plastry schabu rozbijamy tłuczkiem do mięsa, uważając by nie były one zbyt cienkie.
Posypujemy je z obydwu stron równomiernie solą oraz świeżo mielonym pieprzem.
Mięso warto odłożyć w chłodne miejsce przynajmniej na godzinę.

Naczynie do zapiekania (polecam ceramiczne) smarujemy masłem lub margaryną.
Na dnie wykładamy rozbite i przyprawione kotlety.
Następne kładziemy na nich porwane plasterki żółtego sera tak, by pokryły dokładnie mięso.
Można również oczywiście ser zetrzeć na tarce o dużych oczkach i postąpić w ten sam sposób, jednak szpinak lepiej rozprowadzi się na plasterkach.

Szpinak rozmrażamy w rondelku (na niedużym ogniu) i czekamy, aż odparuje spora część wody.
Czosnek obieramy i ścieramy na małej tarce lub przeciskamy przez praskę, a następnie wrzucamy do szpinaku. Całość doprawiamy solą oraz pieprzem i dobrze mieszamy.
Szpinak rozprowadzamy dość równomiernie na ułożonym wcześniej serze.
Kolejną warstwą są starte jabłka. Obieramy je ze skórki i ścieramy na tarce warzywnej.
Gdy już rozłożymy je w naczyniu, wygładzamy powierzchnię potrawy za pomocą jogurtu naturalnego lub śmietany.
Wierzch posypujemy startym żółtym serem i wstawiamy naczynie do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.
Zapiekamy przez około 45 minut na środkowym poziomie.

Nam danie smakowało najlepiej z frytkami i pomidorami bez dodatków.
Choć może dla niektórych brzmieć ekscentrycznie, smakuje naprawdę świetnie.
O ile oczywiście lubi się szpinak i niecodziennie połączenia. ;)







Czas na szpinak 4!

czwartek, 13 lutego 2014

Pierś indycza w glazurze węgierkowej

Soczysta, lekko słodkawa wersja piersi indyczej.
Powidła od spiżarni doczekały się wreszcie godnego wykorzystania. :3


  • 0,5kg filetów z piersi indyczej 
  • 200g powideł śliwkowych
  • 3 łyżki octu winnego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • na czubku łyżki kardamonu mielonego
  • pieprz cytrynowy
  • świeżo mielona sól morska
  • oliwa z oliwek



Mięso kroimy na plastry grubości 2 centymetrów i lekko rozbijamy tłuczkiem.
Każdy obsypujemy równomiernie pieprzem cytrynowym oraz świeżo mieloną solą morską.
Przygotowane porcje zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki najlepiej na całą noc, w ostateczności na minimum godzinę.

Powidła przekładamy do rondelka.
Dolewamy do nich ocet winny oraz dosypujemy kardamon i cynamon.
Za pomocą blendera miksujemy glazurę na gładką masę.

Gdy mięso przejdzie przyprawami wyjmujemy je z lodówki, by doszło do temperatury pokojowej.
W tym czasie glazurę lekko podgrzewamy.

Kawałki piersi smarujemy oliwą z oliwek i obsmażamy je lekko z obydwu stron na suchej, rozgrzanej patelni.
Po obsmażeniu każdy kawałek smarujemy dobrze glazurą, zmniejszamy temperaturę pod patelnią i obsmażamy glazurowaną stronę.
Po mniej więcej dwóch minutach obracamy kotlety i powtarzamy czynność.
Pierś obsmażamy z każdej strony jeszcze mniej więcej po minucie na średnim ogniu, jeśli zachodzi potrzeba smarując je jeszcze śliwkową glazurą.

Podajemy na gorąco z ryżem lub frytkami.




wtorek, 11 lutego 2014

Ziołowy politechnik warszawski


































Mój osobisty, jak do tej pory najlepszy - szałwiowo-rozmarynowy schab.
Delikatny, soczysty i aromatyczny.
Najlepszy oczywiście z pieczonymi ziemniaczkami.
Ach. <3

  • 1 politechnik (1kg schabu bez kości)
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 łyżka suszonej ciętej szałwii (np. kotanyi)
  • 1 łyżka rozmarynu suszonego
  • 1 płaska łyżka soli morskiej
  • 1 łyżeczka świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 szklanka bulionu mięsnego 
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej


Schab myjemy pod bieżącą wodą i osuszamy papierowym ręcznikiem.

W moździerzu rozcieramy rozmaryn tak, by miał postać proszku.
Dodajemy do niego szałwię i również razem ucieramy.
Czosnek ścieramy na specjalnej malutkiej tarce lub przeciskamy przez praskę.
Dodajemy go do utartych ziół, jak również sól i pieprz, a następnie wszystkie składniki łączymy z olejem rzepakowym.
Powinniśmy uzyskać konsystencję dość gęstej pasty.

Tak powstałą marynatą nacieramy mięso z każdej strony.
Zawijamy je w folię spożywczą i odkładamy do lodówki najlepiej na całą noc lub minimum godzinę.

Po tym czasie, ze schabu łyżką zdejmujemy marynatę.
Nie wyrzucamy jej, ponieważ będzie składnikiem sosu.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Bulion zagotowujemy w rondelku i łączymy z odzyskanymi ze schabu ziołami.
Mięso przekładamy na folię aluminiową do żaroodpornego naczynia i polewamy je dwiema łyżkami bulionu.
Resztę płynu studzimy, łączymy z mąką kukurydzianą i ponownie zagotowujemy stale mieszając trzepaczką, by w sosie nie powstały grudki.

Mięso w naczyniu zawijamy od góry w folię i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około godziny.
W czasie pieczenia należy mięso co jakiś czas polewać powstałym sosem.
Około kwadrans przed końcem, z mięsa zdejmujemy folię i pozwalamy mu dopiec się z wierzchu.

Danie podajemy na gorąco, polane ciepłym, ziołowym sosem, z sezonową surówką i pieczonymi ziemniakami.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Polędwiczki wieprzowe w glazurze ananasowo-imbirowej































na 4 nieduże polędwiczki wieprzowe


GLAZURA:

  • sok z 1 cytryny
  • 1 puszka ananasa w zalewie
  • 1 łyżka musztardy
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
  • 1 łyżeczka świeżego otartego imbiru
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sól morska


Polędwiczki dokładnie myjemy, osuszamy i pozbawiamy włókien, jeśli takowe są.
Z soku z cytryny odlewamy jedną łyżkę do przygotowania glazury.
Resztę mieszamy z łyżeczką soli i taką mieszaniną nacieramy mięso.
Zawijamy je w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na półtorej godziny.

Z zalewy ananasowej odlewamy 1/3 szklanki.
Wlewamy ją do rondelka i dodajemy do niej łyżkę musztardy oraz pozostałe składniki glazury.
Dobrze mieszając trzepaczką doprowadzamy całość do wrzenia.

Gdy mięso lekko przejdzie przyprawami, rozgrzewamy lekko patelnię i pozostawiamy na niedużym ogniu.
Smarujemy mięso połową glazury (z każdej strony) i podsmażamy, aż lekko się zrumienią i nabiorą "połysku".
Następnie przekładamy je do żaroodpornego naczynia, smarujemy połową pozostałej części glazury z jednej strony i pieczemy ok. 25-30 minut.
Po tym czasie przekręcamy polędwiczki na drugą stronę, również smarujemy pozostałą glazurą i pieczemy ponownie ok. 25 minut.

Podajemy gorące, polane powstałym sosem z kawałkami ananasa i frytkami.


Sztuka mięsa

czwartek, 6 lutego 2014

Kaczka po mazursku

 Ostatnio polubiłam kaczkę.
W tej wersji jest naprawdę świetna - aromatyczna, delikatna i mięciutka.
Miód, ocet jabłkowy i majeranek - przysmak z Mazur. :)

Na dwie porcje:

  • 2 kacze nogi
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 łyżki otartego majeranku
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka świeżo mielonego czarnego pieprzu
  • 1 łyżka miodu pszczelego

Nogi kacze dobrze myjemy pod bieżącą wodą i osuszamy.

Czosnek obieramy i  przeciskamy przez praskę.
Do czosnku w misce dodajemy ocet jabłkowy, miód, majeranek, sól oraz pieprz i olej.
Składniki marynaty dobrze ze sobą mieszamy i nacieramy nią kaczkę.
Tak przygotowane mięso odstawiamy do lodówki na całą noc lub nawet dłużej.

Po tym czasie mięso układamy na blasze lub w kamionkowym naczyniu i pieczemy w 180 stopniach przez około godzinę, do uzyskania rumianej skórki.
W czasie pieczenia, mięso należy polewać sosem powstałym z wytopionego tłuszczyku.
Podajemy z ulubioną surówką i pieczonymi ziemniakami lub żurawiną.


Sztuka mięsa Kulinarna podróż po Polsce

sobota, 18 stycznia 2014

Pieczone przepiórki miodowo-cynamonowe z kremem z pieczarek




Niby drób, ale nie taki znowu zwykły.
Najfajniejsza w tym dzikim ptactwie jest ich wielkość.
Udko na jeden kęs i przepyszna mini-pierś.
Chyba właśnie zostałam fanką pieczonych przepiórek. :)

marynata na 2 przepiórki:
  • 2 łyżki miodu pszczelego
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 1 łyżka przyprawy maggi
  • 1 łyżka soku z limonki
  • 1 łyżeczka mielonego cynamonu
  • kilka plasterków limonki
  • garść pieczarek
  • 1 nieduża cebula
  • sól, pieprz
  • łyżka mleka

1. Składniki marynaty (miód, cynamon, olej, maggi, sok z limonki) dobrze ze sobą łączymy, by powstała jednolita masa.
Przepiórki warto przed przyprawieniem obejrzeć, czy nie mają pozostałości piórek.
Każdą dobrze obtaczamy w marynacie i odtawiamy na dwa dni do lodówki w glinianym naczyniu owiniętym folią spożywczą.

W dniu pieczenia, newralgiczne elementy drobiu, tj. końce nóżek i skrzydełek, owijamy w folię aluminiową, by się nie przypaliły.
Można to samo uczynić z szyją, jednak ja wolę, jak ta akurat dobrze się wypiecze.
Wedle woli można również szyję całkiem od przepiórki odciąć.
Przepiórki przekładamy do naczynia, w którym będą się piekły i obkładamy je plasterkami limonki.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i w gorącym umieszczamy przygotowany drób.
Pieczemy maksymalnie do 40 minut, do uzyskania złocistej skórki.
Jeśli w trakcie pieczenia zaczynamy zauważać, że limonki zbyt mocno się przypiekają, można je zdjąć.

2. Pieczarki ścieramy na tarce o dużych oczkach.
Cebulę siekamy i podsmażamy na oleju ze startymi pieczarkami.
Doprawiamy je solą i pieprzem.
Gdy będą miękkie, dolewamy do nich łyżkę mleka i miksujemy na gładką masę.

Gorące przepiórki podajemy na talerzu z pieczarkowym kremem, posypane posiekaną natką pietruszki.





piątek, 17 stycznia 2014

Rolada z piersi indyczej z serem, pieczarkami i papryką

































Rolady mięsne to moja miłość.
Względy smakowe są oczywiste, jednak szczególnie darzę sympatią fakt, że na zimno idealnie pasują do kanapek.
Nie są suche, również idealnie sprawdzają się, jako przekąski w ciągu dnia.
Zapraszam do wypróbowania kolejnego wymysłu mojego autorstwa. :)

  • 1 średni filet z piersi indyczej (zwykle około 1kg)
  • 1 czerwona papryka
  • kilka sztuk pieczarek
  • 4 duże plastry żółtego sera
  • 3 suszone pomidory z oliwy
  • pół łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
  • 3 łyżki keczupu
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki oleju z suszonych pomidorów
  • sól morska do smaku

Pierś indycza jest bardzo krucha i delikatna, więc nie musi długo się marynować. 
Chodzi jednak o to, by  oczywiście dobrze przeszło przyprawami, dlatego warto przygotować ją dzień przed pieczeniem lub wstawić na noc do lodówki.

  1. Mięso płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy. Rozkrajamy delikatnie, bardzo ostrym nożem, na płat grubości około jednego centymetra. Jeśli mamy taką chęć, można również filet rozbić na cieńszy płat. Ja jednak tego nie robię, ze względu na delikatność akurat tego mięsa, by brzydko się nie poszarpało.

  2. Pomidory suszone kroimy w malutką kostkę. Keczup, sok z cytryny, pieprz cayenne oraz paprykę słodką i pokrojone suszone pomidory dobrze razem łączymy. Dodajemy do nich dwie łyżki oliwy z pomidorów oraz dwie szczypty soli morskiej i również wszystko razem mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.

  3. Przygotowaną pastą smakujemy mięso tak wewnątrz, jak na zewnątrz. Przekładamy nasmarowaną pierś do niemetalowego naczynia i zamykamy je lub zawijamy folią spożywczą. Jak pisałam wyżej - najlepiej pozostawić mięso w lodówce na noc.

  4. W dniu pieczenia mięso wyjmujemy na stolnicę wyłożoną folią aluminiową. Na płacie układamy ścisło farsz, w kolejności - plastry sera, cienkie plastry pieczarek, cienko pokrojone paski papryki.

  5. Roladę zwijamy delikatnie, by nic się nie wysypało i nie rozpadło. Grubym sznurkiem kuchennym zawijamy mięso i zawiązujemy, pozostawiając na końcu dłuższy kawałek sznurka. Gotową roladę "pakujemy" w folię aluminiową i przekładamy do naczynia żaroodpornego lub kamionkowego. 

  6. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i umieszczamy w nim naczynie z mięsem. Pieczemy w folii przez 45 minut. Następnie z góry odwijamy folię i dopiekamy dwa kwadranse polewając co jakiś czas roladę powstałym sosem.




środa, 15 stycznia 2014

Karkówka wieprzowa w czerwonym winie





























Muszę przyznać, że wolę jednak mięso, które ma nieco więcej tłuszczyku.
Nie dlatego, że jestem fanką tycia i niezdrowego jedzenia...
Mięso takie po prostu bardziej mi smakuje ze względu na konsystencję.
Karkówka to oczywiście smak wakacyjnego grillowania, ale nie tylko!
Przygotowana w czerwonym winie, nawet zimą jest daniem wyjątkowo pysznym.
Naprawdę polecam wypróbowanie tej marynaty również do innych mięs; to gratka dla smakoszy nie lubiących soli. :)

  • 1kg karkówki wieprzowej
  • butelka (0,7l) czerwonego wytrawnego wina
  • 2 średnie marchewki
  • 1 duża czerwona cebula
  • 1 łyżka pieprzu ziołowego
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 3 duże ząbki czosnku

Karkówkę płuczemy pod bieżącą wodą i osuszamy.

Marchew i cebulę obieramy, po czym kroimy w plasterki.
Czosnek obieramy i siekamy lub przeciskamy przez praskę.
Ja starłam na tarce o dużych oczkach. :)
Wino oraz warzywa łączymy razem w glinianym naczyniu, dodajemy pieprz ziołowy oraz sok  cytryny.
Wszystko razem dokładnie mieszamy.
W marynacie umieszczamy mięso, równomiernie rozkładają na nim pokrojone warzywa.

Tak przygotowana karkówka, powinna postać w marynacie najlepiej przynajmniej dwa dni.

Po tym czasie mięso oczyszczamy z warzyw (można upiec je układając dookoła mięsa w naczyniu żaroodpornym, jednak ja wolałam ziemniaki ;)) i przekładamy do naczynia, w którym będziemy je piec.

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni i wstawiamy do niego karkówkę.
W trakcie pieczenia polewamy mięso dość często pozostałością marynaty, w której leżakowała.

Pieczeń delikatna i miękka powinna być po upływie półtorej godziny.
Najlepiej smakuje z borówką lub żurawiną na liściach sałaty. :)

Smacznego!




czwartek, 7 listopada 2013

Tradycyjne gołąbki z mięsem i ryżem w sosie pomidorowym









Kolejne danie, które w innym miejscu , niż dom nigdy jeszcze mi  nie smakowało.
Najlepsze i jedyne, to te duszone w sosie pomidorowym na mięsnym bulionie.
Zrobiłam dziś pół ogromnego gara i... właściwie już zniknęły. ;_;

  • 1 główka białej kapusty
  • 0,5kg mięsa mielonego wieprzowo-wołowego 
  • 200g ugotowanego białego ryżu
  • 1,5 litra bulionu mięsnego
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 nieduże cebule
  • 3 łyżki masła
  • 50g koncentratu pomidorowego
  • kawałeczek korzenia selera
  • przyprawa warzywna, pieprz

Z kapusty wycinamy głąb, zdejmujemy kilka pierwszych, zwykle nieładnych i zdrewniałych liści.
Następnie główkę parzymy we wrzątku przez 20 minut, a najlepiej podgotowujemy kilka chwil w wodzie z łyżką cukru.
Należy uważać jednak, by liści nie rozgotować.
Pierwsze 2 sparzone liście zdejmujemy i układamy je na dnie garnka, w którym będziemy gotować gołąbki.
Pozostałe zdejmujemy z główki bardzo delikatnie, uważając, by się nie porwały.
Każdy z nich pozbawiamy za pomocą ostrego noża twardego rdzenia.
Jeśli zajdzie potrzeba, by gołąbki lepiej się zawijało, można również rozbić to miejsce tłuczkiem do mięsa.
Mięso mielone mieszamy z ryżem oraz zmiażdżonym ząbkiem czosnku.
Doprawiamy farsz przyprawą warzywną oraz sporą ilością pieprzu.
Na każdy liść kapusty układamy sporą ilość farszu i zawijamy je na kształt koperty.
Układamy je ścisło w garnku, by gdy zostaną zalane sosem, nie zaczęły się rozpadać.
Na wierzch układamy kilka pozostałych liści kapusty.
Cebule kroimy w kosteczkę i szklimy na maśle.
Zasmażamy z nią koncentrat i łączymy z mięsnym bulionem.
Gotowym sosem pomidorowym zalewamy w garnku gołąbki, dorzucamy do nich seler.
Gołąbki dobrze jest ucisnąć z góry pokrywką mniejszą od garnka w którym się gotują, by nie wypływały i nie rozpadły się.
Dusimy je w niezbyt wysokiej temperaturze przez około godzinę, do półtorej.

wtorek, 29 października 2013

Po maminemu - najlepszy rosół świata
































Długo, oj długo borykałam się z kompleksem braku umiejętności do zrobienia porządnego rosołu.
W ostatnim czasie robiłam go do obrzydzenia - co niedziela, ale muszę przyznać, że nareszcie wszystko jest w nim takie, jak powinno.
Smakuje, jak w domu i jestem z siebie dumna. :)
A najlepszy oczywiście z domowym makaronem!


  • 1 duża kura/kurczak
  • kawałek wołowiny (ok. 150g)/spora kość wołowa
  • 2 średnie marchewki
  • 3 pietruszki, najlepiej z kawałkiem natki
  • mały kawałeczek korzenia selera
  • nieduży por
  • nieduża gałązka natki selera
  • mała gałązka lubczyku
  • ok. 10 ziaren kardamonu, ziela angielskiego i czarnego pieprzu
  • 1 cebula w łupinie
  • sól


Mięso płuczemy.
Jeśli kupiliśmy kurczaka lub kurę w całości, należy ją poćwiartować.
Wołowinę zaś pozostawiamy w takim stanie, jak jest.
Następnie poćwiartowany drób i kość wołową/mięso przekładamy do wysokiego garnka.
Zalewamy je zimną wodą tak, by całe zostało przykryte, ze sporą nadwyżką.
Garnek stawiamy na średnim palniku i na małym ogniu czekamy do momentu zagotowania wody.
Podczas gotowania powstanie brunatna szumowina, którą należy zdjąć z powierzchni.
Nie należy jednak tym przesadzać, bo wbrew pozorom może to doprowadzić do zmętnienia zupy.
Cebulę w łupinie opalamy nad gazem do momentu, aż utworzy się na niej czarna skorupa.
Gdy w garnku zacznie wrzeć, wlewamy szklankę zimnej wody, by  "uspokoić" płyn, po czym wrzucamy obrane warzywa, opaloną cebulę, kardamon, ziele angielskie, pieprz ziarnisty oraz lubczyk (ja dałam szatkowany mrożony) i natkę selera.
Całość solimy do smaku, jednak niezbyt dużo.
Tylko tyle, by mięso gotujące się w wywarze nie było mdłe.
Teraz następuje część dla cierpliwych.
Prawdziwy rosół, z duszą, powinien gotować się pod przykryciem około 4 godzin, na ogniu najmniejszym z możliwych.
Powinien lekko "pyrkać".
Ten magiczny wywar gotowany w pośpiechu nigdy nie smakuje, jak rosół, a, jak to mawia moja mama "jak garnek tylko po rosole opłukany".
Po tym długim czasie zupę można przecedzić, ale nie trzeba.
Naoglądałam się programów, w których rosół przelewany jest przez ręcznik papierowy lub gazę.
Nigdy tego nie robię.
Moim zdaniem, najlepszy jest po prostu - tłusty, z mięsem i mięciutkimi warzywami, nie podawany "na czysto".
Jeśli jednak nie lubimy w zupie farfocli, wszystko można wyjąć po prostu cedzakową łyżką.
Pod koniec gotowania przyprawiamy zupę według uznania solą lub przyprawą warzywną.
Pieprz mielony do smaku dodajemy dopiero na końcu.
Jednak nie w garnku, a do zupy nałożonej na talerze.
Gdy postąpimy inaczej, rosół będzie mętny i niesmaczny.

.